Młoda 18-letnia stażystka z technikum: miesiąc namiętności w mojej firmie księgowej

Młoda 18-letnia stażystka z technikum: miesiąc namiętności w mojej firmie księgowej

Pierwszy dzień stażu: pojawienie się młodej, kuszącej praktykantki w mojej firmie

Byłem właścicielem małej, ale dochodowej firmy księgowej w centrum miasta. Miałem czterdziestkę na karku, doświadczenie w interesach i życie poukładane jak bilans roczny. Ale wszystko zmieniło się, gdy drzwi otworzyły się i weszła ona – młoda stażystka z technikum, dopiero co skończyła osiemnaście lat. Nazywała się Ola i była na miesięczny staż, polecona przez szkołę. Stała tam w prostym, ale opinającym się garniturze biurowym: biała bluzka lekko prześwitująca, spódniczka do kolan i czarne rajstopy, które podkreślały jej smukłe nogi. Włosy blond, upięte w kucyk, wielkie niebieskie oczy i usta, które wydawały się stworzone do pocałunków.

– Dzień dobry, panie Mariuszu. Jestem Ola, przyszłam na staż – powiedziała cicho, z lekkim rumieńcem na policzkach.

– Witaj, Ola. Siadaj, opowiedz o sobie – odparłem, wskazując krzesło naprzeciwko biurka. Patrzyłem, jak siada, krzyżując nogi, a jej spódniczka podjeżdża nieco wyżej. Pierwszy raz poczułem to mrowienie w kroczu, jakby ktoś zapalił iskrę. Była taka świeża, niewinna, ale z tym spojrzeniem, które mówiło: 'chcę się uczyć wszystkiego'.

Pokazałem jej biuro, wprowadziłem w arkusze Excela i podstawy księgowości. Pracowała sumiennie, ale co chwilę zerkała na mnie spod rzęs. Naprawdę byłem zaskoczony, jak szybko złapaliśmy kontakt. Pod koniec dnia poprosiłem ją, by została dłużej.

– Ola, masz talent do liczb. Może jutro pokażę ci coś bardziej zaawansowanego? – zapytałem, podając jej kawę.

– Chętnie, panie Mariuszu. Dziękuję za szansę – odparła, dotykając mojej dłoni. Ten dotyk był elektryzujący. Wieczorem, zamykając biuro, wyobrażałem sobie, jak zdejmuję z niej tę bluzkę, odsłaniając młode, jędrne piersi.

Następne dni mijały na flirtujących rozmowach. Opowiadała o technikum, o marzeniach o własnej firmie, a ja dzieliłem się historiami z branży. Naprawdę byłem zafascynowany jej energią. W piątek, po godzinach, zaproponowałem pizzę w biurze.

– Nie musisz wracać tak wcześnie, prawda? – mrugnąłem.

– Nie, mieszkam blisko. Zostanę – uśmiechnęła się zalotnie.

Siedzieliśmy blisko, nasze kolana się stykały. Czułem zapach jej perfum, mieszankę świeżości i słodyczy. Napięcie rosło, a ja wiedziałem, że ten miesiąc będzie wyjątkowy. Ola była nie tylko stażystką – była pokusą, której nie mogłem się oprzeć. Pracowała z zapałem, ale jej spojrzenia mówiły więcej niż słowa. Pod koniec pierwszego tygodnia, gdy poprawiałem jej pracę, stałem tuż za nią, czując ciepło jej ciała.

– Tu, Ola, tak się wpisuje pozycję – szepnąłem, kładąc dłoń na jej ręce.

– Rozumiem... – westchnęła cicho, nie odsuwając się.

To był początek. Pierwszy raz naprawdę poczułem pożądanie do kogoś tak młodego, ale ona była pełnoletnia, chętna i to czyniło wszystko ekscytującym. Miesiąc dopiero się zaczynał, a ja już planowałem więcej.

Narastające napięcie w biurze: flirt, dotyk i pierwsze gorące wyznania z 18-letnią stażystką

Drugi tydzień stażu Oli w mojej firmie był jak tortura pożądania. Codziennie przychodziła punktualnie, ubrana coraz bardziej kusząco: raz bluzka z dekoltem, innym razem spódniczka o centymetr krótsza. Naprawdę byłem pod wrażeniem jej figury – wąska talia, pełne biodra, piersi, które falowały pod materiałem. Uczyła się szybko, ale nasze lekcje przeradzały się w intymne chwile.

Pewnego popołudnia, gdy biuro opustoszało, poprosiłem ją o pomoc przy dużych rozliczeniach.

– Ola, podejdź bliżej. Zobacz, jak to się bilansuje – powiedziałem, sadzając ją na swoim kolanie pod pretekstem 'lepszego widoku na ekran'.

– Panie Mariuszu... to... blisko – zachichotała, ale nie wstała. Czułem jej pośladki na udach, ciepło przebijające spódnicę.

– Nazywaj mnie Mariuszem. Jesteśmy sami – szepnąłem, obejmując ją w pasie. Jej oddech przyspieszył, a ja przesunąłem dłoń wyżej, muskając bok piersi.

Dobrze... Mariusz – wymruczała, odwracając głowę. Nasze usta były centymetry od siebie. Pocałowałem ją delikatnie, a ona oddała z pasją. Jej język był nieśmiały, ale głodny. Pierwszy raz poczułem, jak młoda kobieta oddaje się tak całkowicie.

Od tamtej pory flirt był jawny. Wysyłałem jej żartobliwe maile z aluzjami, ona odpowiadała emotikonami z malinami. W przerwie na lunch zamknąłem drzwi i masowałem jej ramiona.

– Jesteś spięta, Ola. Rozluźnij się – mówiłem, schodząc dłońmi niżej, na plecy.

– Mmm, twoje ręce są magiczne – westchnęła, wyginając się.

Naprawdę byłem zaskoczony jej śmiałością. Opowiadała, że w technikum miała chłopaka, ale to nic poważnego. Chciała doświadczeń, a ja byłem gotów je dać. Trzeciego tygodnia, po godzinach, zaprosiłem ją do siebie do gabinetu na 'specjalną lekcję'.

– Chcę cię nauczyć czegoś poza księgami – powiedziałem, zamykając drzwi na klucz.

– Czego? – zapytała niewinnie, ale oczy błyszczały.

Zdjąłem jej bluzkę, odsłaniając koronkowy stanik. Całowałem szyję, schodząc do piersi. Smakowała słono-słodko, jęczała cicho.

Dotykaj mnie wszędzie – błagała.

Rozpiąłem jej spódnicę, palcami eksplorując wilgoć między nogami. Była mokra, gotowa. Ale wstrzymałem się – budowałem napięcie. To był jej pierwszy raz w biurze, a mój pierwszy z taką młodą kochanką. Wieczorami fantazjowałem o więcej, wiedząc, że staż dobiega końca.

Ostatni tydzień stażu: eksplozja namiętności i pożegnalny seks z 18-letnią stażystką

Ostatni tydzień był kulminacją naszych pragnień. Ola wiedziała, że staż kończy się za kilka dni, więc stała się odważniejsza. Przychodziła bez stanika, bluzka opinająca sutki, prowokując mnie spojrzeniami. Naprawdę byłem uzależniony od jej ciała, od sposobu, w jaki wiła się pod moimi dotykami.

Czwarty tydzień zaczął się od jej wizyty w moim gabinecie rano.

– Mariusz, tęskniłam za tobą w nocy – powiedziała, zamykając drzwi i siadając okrakiem na mnie.

– Ja za tobą też, mała – odparłem, całując ją namiętnie. Zdjąłem jej bluzkę, ssąc sutki, aż jęknęła głośno.

Weź mnie, proszę – błagała, rozpinając moje spodnie. Jej dłoń oplotła mojego członka, głaszcząc powoli. Była mistrzynią – naprawdę się uczyła szybko.

Położyłem ją na biurku, zdzierając rajstopy i majtki. Jej cipka była różowa, mokra, gotowa. Wśliznąłem się w nią powoli, czując ciasnotę młodego ciała.

– Jesteś taka ciasna, Ola... Pierwszy raz w biurze?

– Tak... ale chcę więcej! Mocniej! – krzyknęła, oplatając nogami moje biodra.

Pieprzyłem ją mocno, biurko trzeszczało, papiery fruwały. Jej piersi podskakiwały, usta otwierały się w ekstazie. Doszła pierwsza, drżąc i krzycząc moje imię. Ja wylałem się w niej, wypełniając ją gorącym nasieniem.

Potem codzienne sesje: oralne pod biurkiem, seks na kanapie. Opowiadała, jak masturbowała się myśląc o mnie.

Twoje ręce, twój język... to lepsze niż fantazje – szeptała.

Naprawdę byłem w szoku, jak ta 18-latka z technikum stała się moją boginią seksu. Ostatniego dnia, po godzinach, zrobiliśmy to na stojąco przy oknie.

– To pożegnanie, ale wrócisz? – zapytałem, wbijając się w nią od tyłu.

– Oczywiście, Mariusz. To nie koniec – jęknęła, patrząc na miasto.

Orgazm przyszedł falami, satysfakcjonujący i dziki. Po miesiącu stażu Ola odeszła, ale z obietnicą powrotów. Zmieniła moje życie, nauczyła mnie, że namiętność nie zna wieku.

Oceń opowiadanie

- (0 ocen)

Podobne opowiadania

Wszystkie opowiadania Losowe opowiadanie

Strona tylko dla doroslych

Ta strona zawiera tresci przeznaczone wylacznie dla osob pelnoletnich (18+).

Czy potwierdzasz, ze masz ukonczne 18 lat?

Nie