Rozciąganie z trenerem personalnym: od napiętych mięśni do gorącej rozkoszy po treningu

Rozciąganie z trenerem personalnym: od napiętych mięśni do gorącej rozkoszy po treningu

Pierwszy trening i początek intymnego rozciągania z silnymi rękami Doriana

Miałam 28 lat, kiedy zdecydowałam się wrócić na siłownię po dłuższej przerwie spowodowanej stresującą pracą w biurze. Czułam się ociężała, mięśnie napięte jak struny, a sylwetka straciła dawną formę. Zapisałam się na sesje z osobistym trenerem, poleconym przez koleżankę. Nazywał się Dorian, miał 30 lat, atletyczną budowę, ciemne włosy opadające na czoło i ten uśmiech, który sprawiał, że serce biło mi szybciej. Naprawdę byłam pod wrażeniem jego profesjonalizmu od pierwszego wejrzenia.

Pierwsza sesja odbyła się późnym wieczorem, gdy siłownia była prawie pusta. Dorian przywitał mnie w luźnej koszulce opinającej jego umięśnione ramiona i szortach, które podkreślały mocne uda. – Witaj, Mileno. Gotowa na ciężką robotę? – zapytał głębokim głosem, patrząc mi prosto w oczy. Skinęłam głową, choć nogi mi drżały z ekscytacji.

Zaczęliśmy od rozgrzewki: przysiady, pompki, podciąganie na drążku. Pot lał się po moim ciele, sportowy top przylegał do piersi, a legginsy podkreślały krągłości bioder. Dorian poprawiał moją postawę, jego dłonie muskały moje plecy, ramiona. Pierwszy raz poczułam iskrę na skórze, gdy dotknął mnie mocniej, korygując wykrok. – Wyprostuj plecy, oddychaj głęboko – mruczał blisko ucha.

Po godzinie byłam wykończona, mięśnie paliły ogniem. – Teraz rozciąganie, to klucz do regeneracji – powiedział, rozkładając matę w kącie sali. Usiadłam na podłodze, a on uklęknął za mną. – Złap stopy i pochyl się do przodu. Ja ci pomogę. – Jego ręce położyły się na moich plecach, delikatnie dociskając. Poczułam ciepło jego ciała, zapach męskiego potu zmieszany z wodą kolońską. Naprawdę byłam zaskoczona, jak bardzo to intymne.

– Oddychaj, Mileno. Poczuj, jak mięśnie się rozluźniają – szeptał, przesuwając dłonie niżej, na biodra. Próbowałam się skupić, ale jego dotyk budził we mnie gorącość w podbrzuszu. Podniósł moją nogę, układając ją na swoim kolanie, i naciskał na udo. – Tu jesteś spięta. Puść to. – Jego palce wędrowały wzdłuż wewnętrznej strony uda, blisko krawędzi legginsów. Zadrżałam, a on zauważył. – Wszystko w porządku? – zapytał z uśmiechem.

– Tak... po prostu... to takie intensywne – wydyszałam. Kontynuował, zmieniając pozycje: leżałam na plecach, nogi uniesione, on je rozciągał. Jego tors był tak blisko mojej twarzy, że czułam bicie jego serca. Pierwszy raz pomyślałam, że to nie tylko trening. Napięcie rosło, powietrze gęstniało od niewypowiedzianych pragnień. Sesja trwała dłużej niż planowano, a ja nie chciałam, by się kończyła. Dorian zakończył delikatnym masażem łydek, jego kciuki wciskały się w skórę, wywołując dreszcze rozkoszy. – Jesteś świetną uczennicą. Do jutra? – mrugnął. Wyszłam stamtąd z bolącymi mięśniami, ale i pulsującym pożądaniem między udami. To był dopiero początek.

Głębsze rozciąganie i rosnące napięcie: ręce Doriana odkrywają moje najczulsze miejsca

Następnego dnia wróciłam na siłownię z bijącym sercem. Wiedziałaś, że to nie będzie zwykły trening. Dorian czekał na mnie, tym razem w obcisłej koszulce bez rękawów, eksponującej tatuaże na ramionach. – Wyglądasz na zmotywowaną, Mileno. Dziś skupimy się na głębokim rozciąganiu – powiedział z tym swoim zmysłowym uśmiechem. Naprawdę byłam podekscytowana, wspominając wczorajszy dotyk.

Trening był jeszcze intensywniejszy: martwy ciąg, przysiady z hantlami. Pot spływał mi po plecach, sportowy stanik był wilgotny, sutki stwardniały od tarcia. Dorian stał blisko, motywując: – Jeszcze seria! Poczuj siłę w nogach! – Jego głos działał jak afrodyzjak. Po wszystkim rozłożyliśmy matę w zacisznym kącie, zasłoniętym lustrami.

Zaczęliśmy od pozycji mostka. Leżałam na brzuchu, uniosłam biodra, a on przytrzymywał moje uda. – Wdech... wydech... – instruował, klęcząc między moimi nogami. Jego dłonie sunęły po wewnętrznych stronach ud, coraz wyżej. Pierwszy raz poczułam wilgoć między nogami, gdy palce musnęły krawędź legginsów. – Jesteś taka napięta tutaj – mruknął, masując blisko krocza.

Zmienił pozycję: usiadłam okrakiem na jego udzie, pochylając się do przodu. Jego ręce objęły moje biodra, dociskając mocno. Czułam twardość jego ciała pod sobą, bulgotające podniecenie. – Dorian... to... – wyszeptałam. – Shh, zaufaj mi. Rozluźnij się całkowicie – odparł, przesuwając dłonie na pośladki, ugniatając je mocno. Zadrżałam, ocierając się mimowolnie.

Leżałam na boku, jedna noga uniesiona, on ją trzymał. Jego klatka piersiowa musnęła moją pierś, oddech gorący na szyi. – Idealne napięcie mięśni – chwalił, ale jego oczy płonęły pożądaniem. Masował łydki, uda, a potem przeszedł do brzucha, palce tańczące po linii stringów pod legginsami. Naprawdę byłam na granicy, cipka pulsowała, sutki bolały od podniecenia.

– Może potrzebujesz głębszego masażu? – zapytał prowokująco. Skinęłam głową, nie mogąc mówić. Zdjął moje buty, zdarł skarpety, ssąc palce u nóg delikatnie. Elektryzujące dreszcze przeszyły mnie całą. Przeszedł wyżej, masując stopy, uda, aż dotarł do krocza. Palcem przejechał po szwie legginsów, naciskając na łechtaczkę. – Mokra jesteś, Mileno. To normalne po takim wysiłku? – drażnił się.

– Nie... to przez ciebie – przyznałam zdyszana. Roześmiał się nisko, kładąc mnie na plecach. Rozpiął mój top, odsłaniając piersi. Ssanie sutków było boskie, język krążył, zęby przygryzały. Jednocześnie masował cipkę przez materiał, krągłymi ruchami. Orgazm nadchodził falami, ale wstrzymywał go. – Jeszcze nie teraz. Chcę cię rozciągnąć do granic. – Napięcie było nie do zniesienia, powietrze gęste od sapania i jęków.

Kulminacja po rozciąganiu: namiętny seks z Dorianem na macie siłowni kończy sesję ekstazą

Trzecia sesja była kulminacją. Weszłam na siłownię o zmroku, wiedząc, co nas czeka. Dorian zamknął salę na klucz. – Dziś bez pośpiechu, Mileno. Pełne rozluźnienie – obiecał, ściągając koszulkę. Jego tors, umięśniony i opalony, zapierał dech. Naprawdę byłam gotowa oddać mu się całkowicie.

Rozciąganie zaczęło się standardowo, ale szybko stało się erotycznym tańcem. Zdjął moje legginsy, zostawiając tylko stringi. Kładąc mnie w pozycji mostka, lizał wewnętrzną stronę ud, docierając do cipki. – Smakujesz obłędnie – jęknął, wbijając język głęboko. Pierwszy raz wytrysnęłam tak mocno, sok spływał po jego brodzie.

– Na kolana – rozkazał łagodnie. Posłuchałam, ssąc jego kutasa, grubego i żylastego. Brałam go głęboko, dłonie na jego pośladkach. – Dobra dziewczynka – chwalił, ruchając mi usta. Potem położył mnie na macie, nogi szeroko rozstawione. Wszedł powoli, centymetr po centymetrze. Czułam, jak mnie wypełnia, rozciągając ścianki.

Pieprz mnie mocno, Dorian! – błagałam. Zwiększył tempo, biodra uderzały o moje, kutasy w cipce z mokrym plaśnięciem. Grał z sutkami, gryzł szyję, dłoń na gardle lekko dominująca. Zmienił pozycję: na jeźdźca, ja na górze, podskakując, piersi falujące. Orgazm za orgazmem, krzyczałam jego imię.

Doggy style był najlepszy: on walił od tyłu, palec w dupie, rozciągając analnie. – Chcesz więcej? – pytał. – Tak, wszystko! – wykrzyknęłam. Doszedł we mnie, gorące strumienie wypełniły cipkę. Leżeliśmy dysząc, ciała splątane.

– To najlepsza sesja rozciągania ever – zaśmiał się. Uśmiechnęłam się, wiedząc, że wrócę po więcej. Naprawdę zmienił moją siłownię w świątynię rozkoszy. Od tamtej pory nasze 'treningi' to czysta ekstaza.

Oceń opowiadanie

- (0 ocen)

Podobne opowiadania

Wszystkie opowiadania Losowe opowiadanie

Strona tylko dla doroslych

Ta strona zawiera tresci przeznaczone wylacznie dla osob pelnoletnich (18+).

Czy potwierdzasz, ze masz ukonczne 18 lat?

Nie