Spóźniłam się na pociąg i wpadłam w sidła namiętnego nieznajomego na dworcu

Spóźniłam się na pociąg i wpadłam w sidła namiętnego nieznajomego na dworcu

Spóźnienie na dworcu i pierwsze iskry z tajemniczym mężczyzną o zmierzchu

Biegałam jak szalona po peronie, z walizką w jednej ręce i telefonem w drugiej. Byłam wściekła na siebie – naprawdę byłam taka nieostrożna, że spóźniłam się na ostatni pociąg do Warszawy. Było już po dziesiątej wieczorem, dworzec opustoszał, a ja stałam tam jak idiota, patrząc na oddalające się światła składu. Zimny wiatr smagał mi nogi pod spódnicą, a serce waliło mi jak młotem. Miałam 25 lat, właśnie wracałam z weekendu u przyjaciółki w Krakowie i nie miałam pojęcia, co robić. Hostel? Taxi za bajońskie sumy? Czułam się bezradna.

Usiadłam na ławce pod słabym światłem latarni, rozglądając się nerwowo. I wtedy go zobaczyłam. Wysoki, przystojny facet w dobrze skrojonym płaszczu, z lekkim zarostem i przenikliwymi niebieskimi oczami. Stał kilka metrów dalej, też patrząc na tor, z torbą podróżną u stóp. Wyglądał na biznesmena, może trzydziestolatka, z tym pewnym siebie uśmiechem. Nasze spojrzenia się spotkały. Pierwszy raz poczułam mrowienie w brzuchu – naprawdę, to było jak prąd.

- Hej, też spóźniłaś się na ten cholerny pociąg? – zagaił, podchodząc bliżej. Głos miał głęboki, ciepły, z lekkim uśmiechem w tonie.

- Tak, ostatni do Warszawy. Jesteś stąd? – odparłam, prostując się i poprawiając włosy. Byłam w czarnej spódnicy do kolan, białej bluzce i szpilkach – nie najgorszy strój na taką katastrofę.

- Paweł jestem. Też do stolicy, ale mam auto na parkingu. Podwiozę cię, jeśli chcesz. Bezpiecznie, obiecuję. – Mrugnął okiem, a ja poczułam, jak rumienię się lekko.

Rozmawialiśmy chwilę o głupotach – o korkach, pogodzie, o tym, jak komunikacja publiczna nas nienawidzi. Okazało się, że jest architektem, jeździ w delegacje. Miał w sobie coś magnetycznego, sposób, w jaki patrzył na moje usta, na dekolt. Naprawdę byłam podekscytowana – pierwszy raz od dawna czułam takie natychmiastowe przyciąganie. Zgodziłam się na podwiezienie. Wziął moją walizkę, jakby to było naturalne, i ruszyliśmy do parkingu.

W aucie, czarnym SUV-ie pachnącym skórą i jego wodą kolońską, atmosfera zgęstniała. Siedział blisko, bo musiałam przesunąć fotel. Jego dłoń otarła się o moje udo, niby przypadkiem.

- Jesteś pewna, że nie boisz się jeździć z nieznajomym? – zapytał żartobliwie, ruszając z parkingu.

- A ty? Podwozisz każdą spóźnioną dziewczynę? – odparłam zadziornie, kładąc dłoń na jego ramieniu.

Śmialiśmy się, ale napięcie rosło z każdym kilometrem. Opowiadał o swojej ostatniej podróży, ja o pracy w agencji reklamowej. Czułam ciepło jego ciała, zapach, który mnie otulał. Na autostradzie, gdy noc zgęstniała, jego ręka znów otarła się o moje kolano. Nie cofnęłam jej. To był moment, kiedy wiedziałam, że tej nocy coś się wydarzy.

W aucie na autostradzie: flirt przeradza się w gorące dotyki i pocałunki

Autostrada mknęła pod kołami, a ja nie mogłam oderwać wzroku od Pawła. Naprawdę byłam zdumiona, jak szybko ta chemia między nami narastała. Jego dłoń, ta sama, co otarła się o moje udo, teraz leżała tam świadomie, delikatnie masując skórę pod spódnicą. Nie protestowałam – wręcz przeciwnie, pierwszy raz od miesięcy poczułam takie pożądanie.

- Wiesz, że masz piękne nogi? – mruknął, zerkając na mnie z boku. Głos miał chrapliwy, oczy błyszczały w świetle reflektorów.

- Dzięki. A ty masz silne ręce – odparłam prowokująco, przesuwając palce po jego bicepsie pod koszulą.

Zatrzymał się na parkingu przy autostradzie, niby na kawę z automatu, ale oboje wiedzieliśmy, po co. Wysiedliśmy, powietrze było rześkie, ale moje ciało płonęło. Stanął blisko, zasłaniając mnie przed wiatrem.

- Nie mogę się oprzeć – wyszeptał, przyciągając mnie do siebie. Nasze usta się spotkały w namiętnym pocałunku**** – naprawdę, to było jak eksplozja. Jego język tańczył z moim, ręce wędrowały po moich plecach, ściskając pośladki.

Wróciliśmy do auta, ale tym razem na tylne siedzenie. Rozpiął moją bluzkę, odsłaniając koronkowy stanik. Całował szyję, dekolt, ssąc sutki przez koronkę. Jęknęłam głośno.

- Chcę cię poczuć – jęknęłam, rozpinając jego pasek.

- Cierpliwości, kochanie – odparł, zsuwając moją spódnicę. Jego palce znalazły się między moimi udami, masując wilgotną cipkę przez majtki. Byłam taka mokra, że materiał przesiąkł.

Klęcząc na siedzeniu, wzięłam jego twardego kutasa do ust. Smakował słono, pulsował na moim języku. Ssałam go głęboko, patrząc w oczy. Paweł jęczał, trzymając mnie za włosy.

- Jesteś niesamowita... – dyszał.

Przesunęliśmy się, on usiadł, a ja usiadłam na nim okrakiem. Wsunął się we mnie powoli, wypełniając całkowicie. Poruszałam biodrami, czując, jak rośnie napięcie. Auto kołysało się lekko, okna zaparowały. Pieprzyliśmy się mocno, jego ręce na moich piersiach, usta na szyi. Orgazm przyszedł falami – krzyknęłam, drżąc.

Ale to nie koniec. Po chwili zmienił pozycję, kładąc mnie na plecach. Wbijał się głęboko, aż oboje eksplodowaliśmy ponownie. Leżeliśmy zlani potem, dysząc.

- To była najlepsza decyzja tej nocy – powiedział, całując mnie czule.

Czułam się spełniona, ale wiedziałam, że to dopiero początek.

Kulminacja w motelu: całonocna orgia namiętności z nieznajomym kochankiem

Po tym, co wydarzyło się w aucie, Paweł zaproponował motel przy autostradzie. Nie mogłam odmówić – naprawdę byłam uzależniona od tego uczucia. Zaparkował dyskretnie, wziął pokój na jedną noc. W środku, słabe światło lampki, duże łóżko – idealne miejsce na kontynuację.

- Rozbierz się powoli – rozkazał łagodnie, siadając w fotelu. Posłuchałam, zsuwając bluzkę, spódnicę, bieliznę. Stałam naga, czując jego wzrok na sobie.

- Piękna jesteś – powiedział, podchodząc. Pchnął mnie na łóżko delikatnie, całując całe ciało. Język na sutkach, brzuchu, aż do łechtaczki. Lizał mnie mistrzowsko, wsuwając palce. Wiłam się, błagając.

- Weź mnie... proszę!

- Jeszcze nie – mruknął, wyciągając z torby kajdanki. – Lubisz zabawę?

Skinęłam głową – konsensualna dominacja brzmiała kusząco. Przykuł mi ręce do wezgłowia, pieprzył ustami, aż eksplodowałam krzykiem.

Potem mnie uwolnił, a ja odwzajemniłam. Masaż jego ciała olejem, ssanie jajek, głębokie gardło. W końcu wbił się w moją dupę powoli, z lubrykantem – anal był delikatny, ale intensywny. Jęczeliśmy w unisonie.

- Jesteś ciasna... idealna – dyszał.

Zmienialiśmy pozycje całą noc: na pieska, z nogami na ramionach, 69. Użyliśmy wibratora z jego torby – wibracje w cipce, podczas gdy on brał tyłek. Orgazmy następowały jeden po drugim, ciała śliskie od potu i soków.

- Kocham to... nie zatrzymuj się! – wołałam.

Rano, przy śniadaniu w łóżku, pożegnaliśmy się pocałunkiem.

- To była przygoda życia – powiedział.

Wysiadłam z jego auta pod moim blokiem, z nogami drżącymi, ale sercem pełnym wspomnień. Spóźnienie na pociąg? Najlepsze, co mnie spotkało.

Oceń opowiadanie

- (0 ocen)

Podobne opowiadania

Wszystkie opowiadania Losowe opowiadanie

Strona tylko dla doroslych

Ta strona zawiera tresci przeznaczone wylacznie dla osob pelnoletnich (18+).

Czy potwierdzasz, ze masz ukonczne 18 lat?

Nie