Kolega z pracy Borys staje się moim kochankiem po szalonej firmowej wigilii

Kolega z pracy Borys staje się moim kochankiem po szalonej firmowej wigilii

Firmowa wigilia i pierwsze iskry flirtu z kolegą Borysem z biura

Byłam podekscytowana tą firmową wigilią, choć na co dzień unikałam takich imprez. Jako Milena, trzydziestoletnia specjalistka ds. marketingu w naszej średniej firmie IT, zawsze trzymałam dystans do kolegów. Ale امسال, po ciężkim roku, postanowiłam się rozluźnić. Założyłam czerwoną sukienkę opinającą biodra, czarną bieliznę z koronki i szpilki, które podkreślały moje długie nogi. Patrzyłam w lustro i myślałam: *naprawdę będę wyglądać jak bogini wieczoru*.

Sala restauracyjna była udekorowana świateczkami i choinkami, powietrze pachniało pierogami i grzanym winem. Szef wzniósł toast, a potem muzyka zagłuszyła rozmowy. Stałam z kieliszkiem prosecco, gdy nagle obok pojawił się Borys – mój kolega z działu IT. Miał trzydzieści pięć lat, wysoki, z ciemnymi włosami i tym uśmiechem, który zawsze mnie intrygował. Zwykle cichy, skupiony na kodach, ale dzisiaj wyglądał inaczej: w dobrze skrojonym garniturze, z rozluźnionym krawatem.

– Cześć, Milena – powiedział niskim głosem, nachylając się bliżej. – Wyglądasz... oszałamiająco.

Poczułam mrowienie w brzuchu. Naprawdę byłam zaskoczona jego śmiałością. Zazwyczaj wymienialiśmy tylko służbowe mail'e.

– Dzięki, Borys. Ty też nieźle. Nie spodziewałam się, że umiesz się ubrać poza dżinsami – zażartowałam, a on się roześmiał.

Rozmawialiśmy o pracy, ale szybko przeszliśmy na prywatne tematy. Opowiedział o swoim rozwodzie rok temu, o tym, jak samotność go męczy. Ja wspomniałam o nudnych randkach z Tindera. Alkohol rozluźniał atmosferę, a nasze spojrzenia stawały się dłuższe. Tańczyliśmy – jego dłoń na mojej talii paliła jak ogień. *Pierwszy raz poczułam, że ten facet może być czymś więcej niż kolegą.*

– Wiesz, zawsze podziwiałem twoją energię w pracy – mruknął mi do ucha, gdy muzyka zwolniła. – Jesteś jak iskra w tym nudnym biurze.

– A ty jesteś zagadką – odparłam, przyciskając się bliżej. Czułam jego ciepło przez materiał sukienki.

Wigilia trwała do późna. Inni koledzy pili za dużo, ale my trzymaliśmy się z boku. Borys proponował wspólne drinki, a ja nie mogłam odmówić. Gdy impreza się kończyła, padał śnieg. Stałam na zewnątrz, czekając na taksówkę.

– Odwiozę cię – powiedział stanowczo. – Mieszkamy blisko siebie.

Skinęłam głową, serce biło mi szybciej. W jego aucie, ciemnym SUV-ie, panowała intymna cisza. Śnieg otulał miasto, a ja ukradkiem patrzyłam na jego profil. *Naprawdę byłam pod wrażeniem, jak ten zwykły kolega z pracy budził we mnie pożądanie.* Rozmowa zeszła na fantazje – on przyznał, że marzy o kobiecie, która przejmie inicjatywę. Ja zaśmiałam się, ale w głowie już wyobrażałam sobie więcej.

Dotarliśmy pod mój blok. Zamiast wysiąść, zaproponowałam:

– Wejdziesz na drinka? Śnieg pada, a ja mam dobrą whisky.

Uśmiechnął się szeroko.

– Z przyjemnością, Milena.

W mieszkaniu, zrzuciłam szpilki, a on zdjął marynarkę. Siedzieliśmy na kanapie, kieliszki w dłoniach. Napięcie rosło z każdą minutą. Jego kolano dotknęło mojego, a ja nie cofnęłam nogi. *To był moment, kiedy zrozumiałam, że ta noc zmieni wszystko.*

Napięcie rośnie w moim mieszkaniu po wigilii – Borys i ja nie możemy się oprzeć

Gdy zamknęłam drzwi, atmosfera w mieszkaniu zgęstniała od niewypowiedzianego pożądania. Borys stał w korytarzu, zrzucając płaszcz, a ja zdejmowałam sukienkę w myślach. *Naprawdę byłam zdumiona, jak szybko ten kolega z pracy stał się obiektem moich marzeń.* Nalałam whisky, podałam mu kieliszek, a nasze palce się zetknęły – iskra przebiegła po skórze.

Usiadłam obok na kanapie, noga przy nodze. Rozmawialiśmy cicho o wszystkim i niczym: o jego pasji do górskich wędrówek, moich podróżach. Ale oczy mówiły co innego. Nachylił się, poprawiając mi kosmyk włosów.

– Milena, nie mogę przestać o tobie myśleć od tańca – wyznał ochrypłym głosem.

– Ja też, Borys. Zawsze byłeś dla mnie zagadką. Pocałuj mnie – powiedziałam śmiało, nie wierząc w swoją odwagę.

Nasze usta się spotkały – delikatnie na początek, potem namiętnie. Jego język tańczył z moim, dłonie wędrowały po plecach. Pchnęłam go na kanapę, siadając okrakiem. Czułam jego twardnienie pod spodniami, co wzbudziło we mnie fale gorąca. Rozpięłam jego koszulę, całując tors – umięśniony, z lekkim zarostem.

– Jesteś niesamowita – jęknął, gdy lizałam sutek.

Zdjęłam bluzkę, odsłaniając koronkową bieliznę. Jego oczy zapłonęły. Ssali moje piersi przez materiał, a ja wiłam się z rozkoszy. *Pierwszy raz poczułam się tak pożądana przez kogoś z pracy.* Ręce Borysa zsunęły moją spódnicę, palce wślizgnęły się pod majtki.

– Jesteś taka mokra – mruknął, masując łechtaczkę.

– Dla ciebie – wyszeptałam, rozpinając jego pasek.

Jego członek był imponujący – gruby, pulsujący. Objęłam go dłonią, głaszcząc powoli. On w tym czasie zdjął moje majtki, wbijając palce głębiej. Jęczałam głośno, biodra poruszały się rytmicznie.

– Chcę cię lizać – powiedział, kładąc mnie na plecach.

Jego język na mojej cipce był mistrzowski – kręgi wokół łechtaczki, ssanie, penetracja. Wyprężyłam się w orgazmie, krzycząc jego imię. Potem on wstał, a ja uklękłam – wzięłam go do ust, ssąc głęboko, patrząc w oczy. Lubił to – trzymał mnie za włosy, ale delikatnie.

– Milena, jesteś boginią – stęknął.

Podnieśliśmy się, skierowaliśmy do sypialni. Na łóżku pieściliśmy się dalej, budując napięcie. *Naprawdę nie mogłam uwierzyć, że ten cichy Borys jest takim kochankiem.*

Kulminacja namiętności z kochankiem Borysem – od kolegi z pracy do rozkoszy w sypialni

W sypialni napięcie eksplodowało. Leżeliśmy nadzy, ciała splecione. Borys całował każdy centymetr mojej skóry – szyję, brzuch, uda. *Naprawdę byłam w ekstazie, oddając się temu koledze z pracy.* Wsunął się we mnie powoli, wypełniając całkowicie. Jęknęliśmy synchronicznie.

– Jesteś taka ciasna, Milena – wyszeptał, ruszając biodrami.

– Mocniej, Borys! – błagałam, drapiąc jego plecy.

Seks był dziki i konsensualny – zmienialiśmy pozycje: ja na górze, wijąc się, on od tyłu, klepiąc pośladki. Jego ręce na moich piersiach, usta na karku. Czułam każdy centymetr, orgazmy nachodziły falami. Pierwszy raz ktoś tak mnie zaspokajał – głęboko, rytmicznie.

– Lubisz, jak cię biorę mocno? – pytał, przyspieszając.

– Tak, nie przestawaj! – krzyczałam.

Przekręcił mnie na plecy, wszedł głęboko, patrząc w oczy. Nasze ciała lśniły od potu, pościel była w nieładzie. *Pierwszy raz poczułam prawdziwą więź z kimś z biura.* Doszedł we mnie z głośnym stęknięciem, a ja podążyłam za nim w kolejnym szczytcie.

Leżeliśmy dysząc, tuląc się. Głaskał moje włosy.

– To było niesamowite. Chcę więcej, Milena – powiedział.

– Ja też. Od jutra jesteś moim kochankiem, nie tylko kolegą.

Śmialiśmy się, pijąc resztkę whisky w łóżku. Rano obudził mnie pocałunkiem, a my powtórzyliśmy wszystko – tym razem wolniej, czulej. W pracy udawaliśmy obojętność, ale spojrzenia mówiły prawdę. Ta wigilia zmieniła nas na zawsze – z kolegów w namiętnych kochanków. *Naprawdę nie żałowałam ani chwili.*

Oceń opowiadanie

- (0 ocen)

Podobne opowiadania

Wszystkie opowiadania Losowe opowiadanie

Strona tylko dla doroslych

Ta strona zawiera tresci przeznaczone wylacznie dla osob pelnoletnich (18+).

Czy potwierdzasz, ze masz ukonczne 18 lat?

Nie