Ostatnia wspólna noc przed rozstaniem: namiętność i zmysłowe niespodzianki z Bartoszem
Przygotowania do wieczoru pełnego emocji i pierwszej niespodzianki w salonie
Siedziałam w naszym małym mieszkanku, patrząc na zegarek. Była ósma wieczorem, a Bartosz miał wrócić lada chwila. To miała być nasza ostatnia wspólna noc przed jego wyjazdem do innego miasta. Cztery lata razem, pełne śmiechu, kłótni i namiętnych uniesień, a teraz wszystko się kończyło. Pracował w firmie IT, która wysyłała go na kontrakt za granicę – na rok, może dłużej. Postanowiliśmy się rozstać, bo długodystansowy związek nigdy nie był dla nas. Ale naprawdę byłam podekscytowana tą nocą. Przygotowałam niespodzianki, które miały sprawić, że zapamięta mnie na zawsze.
Usłyszałam klucz w zamku. Wstałam z kanapy, poprawiając czarną, obcisłą sukienkę, pod którą kryła się koronkowa bielizna – czarne pończochy z pasem i stringi, które kupiłam specjalnie na tę okazję. Serce mi waliło.
– Kochanie, jestem! – zawołał Bartosz, wchodząc z torbą zakupów. Miał 28 lat, wysoki, z ciemnymi włosami i tym uśmiechem, który zawsze mnie rozbrajał. Był nie tylko moim chłopakiem, ale i najlepszym przyjacielem.
– Witaj w domu – powiedziałam słodko, podchodząc i całując go namiętnie. Poczułam, jak jego ręce wędrują po moich plecach.
– Coś tu pachnie obłędnie. Ugotowałaś? – zapytał, unosząc brew.
– Tak, twoje ulubione steki z winegretem i butelka czerwonego wina. Ale to dopiero początek – mrugnęłam, prowadząc go do salonu. Stół był nakryty świecami, muzyka grała cicho w tle – jakiś sensualny jazz.
Usiadłszy, nalaliśmy wina. Rozmawialiśmy o wszystkim i niczym, unikając tematu rozstania. Ale napięcie rosło. Naprawdę pierwszy raz w życiu czułam taką mieszankę smutku i podniecenia. Po kolacji wstałam, zgasiłam światła i włączyłam czerwoną lampkę.
– Czas na deser – szepnęłam, stając przed nim. Powoli zsunęłam ramiączka sukienki, odsłaniając czarną koronkę biustonosza push-up. Bartosz przełknął ślinę.
– Wiktoria... jesteś niesamowita. Co ty kombinujesz?
– Niespodzianka numer jeden – powiedziałam, obracając się powoli. Sukienka opadła na podłogę, ukazując pończochy i pas. Jego oczy się rozszerzyły.
Podszedł bliżej, dotykając moich ud. – Boże, nigdy cię taką nie widziałem. Te pończochy... – Jego dłonie wędrowały w górę, muskając skórę.
– Lubisz? Kupiłam dla ciebie. Na pożegnanie – wyszeptałam, przyciągając go do siebie. Nasze usta się spotkały w gorącym pocałunku. Języki splatały się, ręce błądziły. Poczułam, jak twardnieje pod spodniami.
– Chodź do sypialni – zaproponował ochrypłym głosem.
– Jeszcze nie. Tutaj – odparłam, popychając go na kanapę. Usiadłam okrakiem na nim, rozpinając jego koszulę. Całowałam szyję, klatkę, schodząc niżej. Rozpięłam pasek, wyjmując jego twardego kutasa. Naprawdę byłam mokra na sam widok.
– Ssij go – jęknął.
Wzięłam go do ust, liżąc powoli, głęboko. Stękał, trzymając mnie za włosy. Po minucie wstał, podniósł mnie i położył na stole. Zsunął stringi, wbijając się we mnie jednym pchnięciem. Pierwsze orgazmy przyszły szybko – moje ciało drżało, a on pompował mocno.
– Jesteś taka ciasna... – dyszał.
Pieprzyliśmy się na stole, aż oboje dojrzeliśmy. Wycofał się, spuszczając na moje pończochy. Leżeliśmy zdyszani.
– To nie koniec – szepnęłam. – Idziemy wyżej.
Wstałam, czując spermę spływającą po udach. Naprawdę ta noc dopiero się zaczynała. Prowadziłam go do sypialni, gdzie czekały kolejne niespodzianki. Atmosfera gęstniała od pożądania, a smutek rozstania dodawał smaku.
Usłyszałam klucz w zamku. Wstałam z kanapy, poprawiając czarną, obcisłą sukienkę, pod którą kryła się koronkowa bielizna – czarne pończochy z pasem i stringi, które kupiłam specjalnie na tę okazję. Serce mi waliło.
– Kochanie, jestem! – zawołał Bartosz, wchodząc z torbą zakupów. Miał 28 lat, wysoki, z ciemnymi włosami i tym uśmiechem, który zawsze mnie rozbrajał. Był nie tylko moim chłopakiem, ale i najlepszym przyjacielem.
– Witaj w domu – powiedziałam słodko, podchodząc i całując go namiętnie. Poczułam, jak jego ręce wędrują po moich plecach.
– Coś tu pachnie obłędnie. Ugotowałaś? – zapytał, unosząc brew.
– Tak, twoje ulubione steki z winegretem i butelka czerwonego wina. Ale to dopiero początek – mrugnęłam, prowadząc go do salonu. Stół był nakryty świecami, muzyka grała cicho w tle – jakiś sensualny jazz.
Usiadłszy, nalaliśmy wina. Rozmawialiśmy o wszystkim i niczym, unikając tematu rozstania. Ale napięcie rosło. Naprawdę pierwszy raz w życiu czułam taką mieszankę smutku i podniecenia. Po kolacji wstałam, zgasiłam światła i włączyłam czerwoną lampkę.
– Czas na deser – szepnęłam, stając przed nim. Powoli zsunęłam ramiączka sukienki, odsłaniając czarną koronkę biustonosza push-up. Bartosz przełknął ślinę.
– Wiktoria... jesteś niesamowita. Co ty kombinujesz?
– Niespodzianka numer jeden – powiedziałam, obracając się powoli. Sukienka opadła na podłogę, ukazując pończochy i pas. Jego oczy się rozszerzyły.
Podszedł bliżej, dotykając moich ud. – Boże, nigdy cię taką nie widziałem. Te pończochy... – Jego dłonie wędrowały w górę, muskając skórę.
– Lubisz? Kupiłam dla ciebie. Na pożegnanie – wyszeptałam, przyciągając go do siebie. Nasze usta się spotkały w gorącym pocałunku. Języki splatały się, ręce błądziły. Poczułam, jak twardnieje pod spodniami.
– Chodź do sypialni – zaproponował ochrypłym głosem.
– Jeszcze nie. Tutaj – odparłam, popychając go na kanapę. Usiadłam okrakiem na nim, rozpinając jego koszulę. Całowałam szyję, klatkę, schodząc niżej. Rozpięłam pasek, wyjmując jego twardego kutasa. Naprawdę byłam mokra na sam widok.
– Ssij go – jęknął.
Wzięłam go do ust, liżąc powoli, głęboko. Stękał, trzymając mnie za włosy. Po minucie wstał, podniósł mnie i położył na stole. Zsunął stringi, wbijając się we mnie jednym pchnięciem. Pierwsze orgazmy przyszły szybko – moje ciało drżało, a on pompował mocno.
– Jesteś taka ciasna... – dyszał.
Pieprzyliśmy się na stole, aż oboje dojrzeliśmy. Wycofał się, spuszczając na moje pończochy. Leżeliśmy zdyszani.
– To nie koniec – szepnęłam. – Idziemy wyżej.
Wstałam, czując spermę spływającą po udach. Naprawdę ta noc dopiero się zaczynała. Prowadziłam go do sypialni, gdzie czekały kolejne niespodzianki. Atmosfera gęstniała od pożądania, a smutek rozstania dodawał smaku.
W sypialni: odkrywanie zabawek erotycznych i narastająca dominacja w ostatniej nocy
Weszliśmy do sypialni, wciąż nadzy poza moją bielizną. Bartosz patrzył na mnie z niedowierzaniem. Naprawdę byłam zaskoczona, jak bardzo go to podnieciło – jego kutas znów stwardniał. Na łóżku leżała torba z niespodziankami numer dwa i trzy.
– Co tam masz? – zapytał, siadając na brzegu materaca.
– Otwórz – zachęciłam, klękając przed nim. Wyjął najpierw czarne kajdanki z futerkiem, potem wibrator w kształcie penisa i buteleczkę lubrykantu.
– Wiktoria, ty diablico... Skąd to wszystko? – roześmiał się, ale w jego głosie brzmiało podniecenie.
– Z sex shopu. Chciałam, żeby nasza ostatnia noc była niezapomniana. Zwiąż mnie – powiedziałam, kładąc ręce na wezgłowiu. Zrobił to delikatnie, ale mocno. Poczułam się uległa, a on dominujący. To nowa rola dla nas – zawsze byliśmy równi.
– Lubisz być skrępowana? – szepnął, całując moje sutki przez koronkę. Zdjął biustonosz, ssąc mocno.
– Tak... rżnij mnie jak swoją sukę – jęknęłam prowokująco.
Włączył wibrator na niskie obroty, przykładając do łechtaczki. Drżałam, kajdanki brzęczały. – Jesteś taka mokra – mruknął, wsuwając palce do środka. Pieścił mnie, aż krzyknęłam w orgazmie.
– Teraz ja – powiedziałam, gdy mnie rozwiązał. Popchnęłam go na plecy, kajdankując ręce. Usiadłam na jego twarzy.
– Liż mnie – rozkazałam. Jego język wirował, ssąc soki. Ja sięgałam po wibrator, wsuwając go sobie głęboko, podczas gdy on lizał.
– Smakujesz obłędnie – wymruczał spod moich pośladków.
Zmieniłam pozycję, 69. Ssaliśmy się nawzajem – ja jego kutasa, on moją cipkę z wibratorem. Napięcie rosło. W końcu wsiadłam na niego, ujeżdżając mocno. Pończochy ocierały o jego uda, kajdanki ograniczały ruchy.
– Szybciej! – jęknął.
Kulminacyjny orgazm przyszedł falami – krzyczałam jego imię, on spuszczał się we mnie głęboko. Leżeliśmy splątani, dysząc.
– Kocham cię – wyszeptał.
– Ja ciebie też. Ale jutro odjedziesz – odparłam ze łzą w oku. Ale ta noc nas zbliżyła bardziej niż kiedykolwiek. Jeszcze nie spałyśmy – czekała nas trzecia niespodzianka.
– Co tam masz? – zapytał, siadając na brzegu materaca.
– Otwórz – zachęciłam, klękając przed nim. Wyjął najpierw czarne kajdanki z futerkiem, potem wibrator w kształcie penisa i buteleczkę lubrykantu.
– Wiktoria, ty diablico... Skąd to wszystko? – roześmiał się, ale w jego głosie brzmiało podniecenie.
– Z sex shopu. Chciałam, żeby nasza ostatnia noc była niezapomniana. Zwiąż mnie – powiedziałam, kładąc ręce na wezgłowiu. Zrobił to delikatnie, ale mocno. Poczułam się uległa, a on dominujący. To nowa rola dla nas – zawsze byliśmy równi.
– Lubisz być skrępowana? – szepnął, całując moje sutki przez koronkę. Zdjął biustonosz, ssąc mocno.
– Tak... rżnij mnie jak swoją sukę – jęknęłam prowokująco.
Włączył wibrator na niskie obroty, przykładając do łechtaczki. Drżałam, kajdanki brzęczały. – Jesteś taka mokra – mruknął, wsuwając palce do środka. Pieścił mnie, aż krzyknęłam w orgazmie.
– Teraz ja – powiedziałam, gdy mnie rozwiązał. Popchnęłam go na plecy, kajdankując ręce. Usiadłam na jego twarzy.
– Liż mnie – rozkazałam. Jego język wirował, ssąc soki. Ja sięgałam po wibrator, wsuwając go sobie głęboko, podczas gdy on lizał.
– Smakujesz obłędnie – wymruczał spod moich pośladków.
Zmieniłam pozycję, 69. Ssaliśmy się nawzajem – ja jego kutasa, on moją cipkę z wibratorem. Napięcie rosło. W końcu wsiadłam na niego, ujeżdżając mocno. Pończochy ocierały o jego uda, kajdanki ograniczały ruchy.
– Szybciej! – jęknął.
Kulminacyjny orgazm przyszedł falami – krzyczałam jego imię, on spuszczał się we mnie głęboko. Leżeliśmy splątani, dysząc.
– Kocham cię – wyszeptał.
– Ja ciebie też. Ale jutro odjedziesz – odparłam ze łzą w oku. Ale ta noc nas zbliżyła bardziej niż kiedykolwiek. Jeszcze nie spałyśmy – czekała nas trzecia niespodzianka.
Świt pożegnania: finałowa namiętność i satysfakcjonujące zakończenie wspólnej nocy
Była trzecia nad ranem, gdy obudziłam się z jego ramionach. Ciała wciąż lepkie od potu i soków. Bartosz spał, ale ja nie mogłam – to nasza ostatnia noc. Wstałam cicho, sięgając po niespodziankę numer cztery: strój pokojówki, który schowałam w szafie. Krótka czarna sukieneczka z białym fartuszkiem, pończochy i czepek.
Ubrałam się, pomalowałam usta czerwoną szminką. Stałam nad nim, gdy otworzył oczy.
– Co jest? – mrugnął zaspany.
– Przepraszam, panie. Pokojówka Wiktoria przyszła posprzątać – powiedziałam udawanym francuskim akcentem, pochylając się z piórkiem do pizdrowania.
Roześmiał się głośno. – Wchodź, pokaż, co potrafisz.
Klęknęłam, 'sprzątając' jego klatkę piersiami. Zdjęłam fartuszek, ssąc go powoli. – Dobra pokojówka ssie pana do końca – szepnęłam.
Wziął mnie od tyłu, na czworakach. Sukieneczka zadarła się, odsłaniając dupę. Wbijał się mocno, klepiąc pośladki. – Jesteś moją ulubioną służącą.
– Mocniej, panie! – jęknęłam. Użyliśmy lubrykantu – po raz pierwszy analnie. Powoli, konsensualnie. Poczułam fullness, ból mieszany z rozkoszą. Naprawdę pierwszy raz pozwoliłam mu tam – na pożegnanie.
– Dobra? – zapytał troskliwie.
– Tak... rżnij dupę swojej pokojówki – dyszałam. Pompował, ja masturbowałam się wibratorem. Podwójny orgazm wstrząsnął mną – analny i łechtaczkowy. On spuścił się w środku, padając obok.
Leżeliśmy, tuląc się. Świt wpadał przez okno.
– Dziękuję za tę noc. Jesteś najlepsza – powiedział.
– Pamiętaj o mnie. Może kiedyś wrócisz – odparłam, całując go.
Odwiózł mnie wspomnienia pełne pasji. Rozstaliśmy się z uśmiechem, wiedząc, że ta noc była idealnym zakończeniem. Naprawdę czułam satysfakcję – smutek minął, została namiętność.
Ubrałam się, pomalowałam usta czerwoną szminką. Stałam nad nim, gdy otworzył oczy.
– Co jest? – mrugnął zaspany.
– Przepraszam, panie. Pokojówka Wiktoria przyszła posprzątać – powiedziałam udawanym francuskim akcentem, pochylając się z piórkiem do pizdrowania.
Roześmiał się głośno. – Wchodź, pokaż, co potrafisz.
Klęknęłam, 'sprzątając' jego klatkę piersiami. Zdjęłam fartuszek, ssąc go powoli. – Dobra pokojówka ssie pana do końca – szepnęłam.
Wziął mnie od tyłu, na czworakach. Sukieneczka zadarła się, odsłaniając dupę. Wbijał się mocno, klepiąc pośladki. – Jesteś moją ulubioną służącą.
– Mocniej, panie! – jęknęłam. Użyliśmy lubrykantu – po raz pierwszy analnie. Powoli, konsensualnie. Poczułam fullness, ból mieszany z rozkoszą. Naprawdę pierwszy raz pozwoliłam mu tam – na pożegnanie.
– Dobra? – zapytał troskliwie.
– Tak... rżnij dupę swojej pokojówki – dyszałam. Pompował, ja masturbowałam się wibratorem. Podwójny orgazm wstrząsnął mną – analny i łechtaczkowy. On spuścił się w środku, padając obok.
Leżeliśmy, tuląc się. Świt wpadał przez okno.
– Dziękuję za tę noc. Jesteś najlepsza – powiedział.
– Pamiętaj o mnie. Może kiedyś wrócisz – odparłam, całując go.
Odwiózł mnie wspomnienia pełne pasji. Rozstaliśmy się z uśmiechem, wiedząc, że ta noc była idealnym zakończeniem. Naprawdę czułam satysfakcję – smutek minął, została namiętność.