Ostatnie wspólne wakacje przed rozstaniem: od przyjaźni do płomiennej namiętności

Ostatnie wspólne wakacje przed rozstaniem: od przyjaźni do płomiennej namiętności

Przyjazd na chorwacką plażę i wspomnienia z dawnych lat naszej przyjaźni

Nigdy nie zapomnę tego momentu, kiedy wysiedliśmy z autobusu w małym chorwackim miasteczku nad Adriatykiem. Słońce prażyło niemiłosiernie, a ja, z plecakiem na ramionach, spojrzałam na Ksawerego – mojego najlepszego przyjaciela od piaskownicy. Miał dwadzieścia dwa lata, ja osiemnaście skończone niedawno, i oboje wiedzieliśmy, że te wakacje to ostatnia szansa na beztroskę. On wyjeżdżał na studia do Anglii, ja zostawałam w Polsce, zaczynając nową pracę. 'To koniec ery, co?', rzucił z tym swoim krzywym uśmieszkiem, który zawsze mnie rozbrajał.

- No, Ksawery, chyba tak. Ale przynajmniej odpoczniemy przed wielkim rozstaniem – odparłam, starając się brzmieć pewnie, choć w środku coś ścisnęło mi serce.

Znależliśmy nasz mały apartament nad samym morzem. Pokój był skromny: dwa łóżka, balkon z widokiem na lazurowe fale i zapach soli w powietrzu. Rozpakowaliśmy się szybko, a potem ruszyliśmy na plażę. Ksawery, wysoki, opalony chłopak z tatuażem smoka na ramieniu – pamiątką po buntowniczej młodości – zrzucił koszulkę, ukazując wyrzeźbione mięśnie od lat treningów na siłowni. Ja, w moim nowym bikini, czułam na sobie jego spojrzenie. Pierwszy raz naprawdę go zauważyłam jako mężczyznę, nie kumpla.

Leżeliśmy na ręcznikach, popijając zimne piwo z lokalnego sklepiku. Rozmawialiśmy o wszystkim: o naszych byłych, o planach, o tym, jak nam będzie brakować tych głupich żartów. Ale pod powierzchnią czaiło się coś nowego. Kiedy fale obmywały nasze stopy, Ksawery dotknął mojej dłoni.

- Wiesz, Mileno, zawsze cię podziwiałem. Jesteś taka silna, niezależna. – Jego głos był niższy niż zwykle.

- A ty zawsze byłeś moim bohaterem, ratowałeś mnie przed wszystkim – zaśmiałam się, ale serce biło mi szybciej.

Wieczorem zjedliśmy kolację w tawernie: świeże owoce morza, wino i śmiech do późna. Wróciliśmy nad morze, gdzie księżyc odbijał się w wodzie. Siedzieliśmy blisko, ramiona się stykały. Naprawdę byłam podekscytowana jego bliskością, zapach jego skóry mieszał się z solą. Opowiedział mi o swojej pierwszej miłości, ja o swojej. Napięcie rosło, ale jeszcze nie przekroczyliśmy granicy. Wróciliśmy do apartamentu, gdzie zasnęliśmy każde w swoim łóżku, ale ja nie mogłam zmrużyć oka, myśląc o nim.

Następnego dnia plaża znów nas wabiła. Kąpiele w morzu, gdzie jego ręce przypadkiem muskały moje biodra pod wodą. 'Ups, przepraszam', mrugnął, ale oczy błyszczały. Wieczorem tańczyliśmy przy muzyce z baru plażowego. Jego dłonie na mojej talii, oddech na karku – to było jak iskra. Wróciliśmy późno, mokrzy od potu i fal. W łazience, biorąc prysznic, słyszałam go w drugim pokoju. Wyobrażałam sobie jego nagie ciało. Tej nocy śniłam o nim erotycznie, budząc się z mokrymi majtkami. Napięcie między nami stawało się nie do zniesienia. Wiedziałam, że te wakacje zmienią wszystko.

Rosnące napięcie podczas kąpieli w morzu i wieczornych wyznań przy winie

Drugi dzień wakacji zaczął się od śniadania na balkonie: świeże croissantsy, kawa i widok na morze. Ksawery siedział naprzeciwko w samych szortach, jego opalona klatka unosiła się rytmicznie. Poczułam dreszcz podniecenia, patrząc na niego. 'Dziś popływamy dalej, co?', zaproponował z błyskiem w oku.

- Jasne, tylko nie top mnie utop! – zażartowałam, ale głos mi drżał.

Plaża była zatłoczona, ale znaleźliśmy ustronne miejsce. Weszliśmy do wody, chłodnej i orzeźwiającej. Pływaliśmy, śmiejąc się, ale potem fale nas zbliżyły. Jego ręce oplotły moją talię, niby dla podtrzymania.

- Trzymaj się mnie, Mileno – wyszeptał, a jego usta były blisko mojego ucha.

Naprawdę pierwszy raz jego dotyk sprawił, że moje sutki stwardniały pod mokrym bikini. Odepchnęłam go lekko, ale z uśmiechem. Wyszliśmy na brzeg, kładąc się blisko. Smarował mnie kremem, palce sunęły po plecach, udach. 'Masz piękną skórę', mruknął. Ja odwzajemniłam, masując jego ramiona, czując napięte mięśnie.

Wieczorem kupiliśmy butelkę lokalnego wina i zasiedliśmy na balkonie. Zachód słońca malował niebo na pomarańczowo. Rozmowa zeszła na intymne tematy.

- Nigdy nie myślałaś o nas... no wiesz, inaczej? – zapytał w końcu, patrząc mi w oczy.

- Myślałam. Ale bałam się zepsuć przyjaźń. A ty?

- Codziennie. Jesteś najseksowniejszą dziewczyną, jaką znam. Te wakacje... to ostatnia szansa.

Wino rozgrzało nas. Wstał, przyciągnął mnie do siebie. Nasze ciała przylgnęły, usta się spotkały w pierwszym pocałunku – gorącym, pełnym tęsknoty. Języki tańczyły, ręce wędrowały. Pocałował mnie w szyję, ja westchnęłam. Ale zatrzymaliśmy się.

- Nie chcę cię stracić jako przyjaciela – wysapałam.

- Ja też nie. Ale jeśli to ma być koniec, niech będzie niezapomniany.

Tej nocy nie spaliśmy razem, ale masturbowałam się cicho, wyobrażając jego członka. Rano obudził mnie zapach kawy. Patrzyliśmy na siebie znacząco. Popołudnie spędziliśmy na spacerze po klifach, trzymając się za ręce. Wieczorem tańce na plaży, jego biodra ocierające się o moje. Wróciliśmy, mokrzy od potu. W łazience, pod prysznicem, myślałam o nim. Napięcie rosło do granic.

Kulminacja namiętności w apartamencie: noc miłości przed nieodwołalnym rozstaniem

Trzeci dzień był decydujący. Po śniadaniu nie wytrzymaliśmy. Na plaży, w ukrytej zatoczce, całowaliśmy się namiętnie. Jego ręce wślizgnęły się pod bikini, masując piersi.

- Chcę cię, Mileno – jęknął.

- Ja ciebie też, Ksawery. Teraz.

Wróciliśmy do apartamentu w pośpiechu. Na balkonie, w cieniu markiz, zdjął mi sukienkę. Stałam naga, czując jego wzrok. Pierwszy raz byłam taka bezwstydna. Uklęknął, całując moje uda, język sunął po łechtaczce. Westchnęłam głośno, ręce w jego włosach.

- Smakujesz jak ambrozja – mruknął.

Weszliśmy do pokoju. Rzucił mnie na łóżko, zdejmując szorty. Jego twardy penis był imponujący, gruby, pulsujący. Całowałam go, ssąc powoli, patrząc w oczy.

- Boże, Mileno, jesteś mistrzynią.

Wziął prezerwatywę z plecaka – zawsze przygotowany. Wszedł we mnie powoli, wypełniając całkowicie. Naprawdę poczułam rozkosz eksplodującą. Ruchaliśmy się rytmicznie, on na górze, potem ja, ujeżdżając go dziko. Pot spływał po naszych ciałach, jęki wypełniały pokój.

- Mocniej! – błagałam.

- Jesteś moja tej nocy – warczał, gryząc sutki.

Zmieniliśmy pozycje: od tyłu, jego ręce na biodrach, palec w pupie dla dodatkowego podniecenia. Doszliśmy razem, krzycząc. Leżeliśmy potem, spleceni, patrząc na morze.

- To było idealne pożegnanie – wyszeptałam.

- Kocham cię, jako przyjaciółkę i kochankę. Pamiętaj o mnie.

Resztę wakacji spędziliśmy w ekstazie: seks rano, na plaży wieczorem, oralne gry. Ostatniej nocy, w jacuzzi hotelowym, pieściliśmy się pod gwiazdami. Rozstaliśmy się na lotnisku z pocałunkiem i obietnicą wspomnień. Te wakacje zmieniły wszystko, ale dały nam najpiękniejszy finał przyjaźni.

Oceń opowiadanie

- (0 ocen)

Podobne opowiadania

Wszystkie opowiadania Losowe opowiadanie

Strona tylko dla doroslych

Ta strona zawiera tresci przeznaczone wylacznie dla osob pelnoletnich (18+).

Czy potwierdzasz, ze masz ukonczne 18 lat?

Nie