Zakazana namiętność na strychu pełnym antyków: wujek Benedykt i ja, Wiktoria

Zakazana namiętność na strychu pełnym antyków: wujek Benedykt i ja, Wiktoria

Odkrywanie strychu z wujkiem Benedyktem i pierwsze iskry napięcia

Miałam dopiero osiemnaście lat, kiedy mama wysłała mnie na lato do wujka Benedykta, by pomóc mu w porządkach na strychu starego domu rodzinnego. Wujek, mężczyzna po czterdziestce, z siwiejącymi skroniami i muskularną sylwetką drwala, zawsze wydawał mi się kimś tajemniczym. Jego głęboki głos i te spojrzenia, które czasem na mnie rzucał, sprawiały, że czułam dreszcz. Pierwszy raz byłam naprawdę podekscytowana perspektywą spędzenia czasu sam na sam z nim.

Dom stał na uboczu, otoczony lasem, a strych był labiryntem antyków: kredensy z rzeźbionymi szufladami, lustra w pozłacanych ramach, stare łóżka z baldachimami i skrzynie pełne koronek. Przyjechaliśmy tam w sobotni poranek, powietrze było ciężkie od kurzu i zapachu starego drewna.

– Wiktorio, chodź, pokażę ci skarby dziadka – powiedział wujek, wyciągając drabinę. Jego dłoń na chwilę musnęła moją talię, gdy wchodziłam pierwsza. Poczułam gorąco w podbrzuszu, jakby prąd przeszedł przez moje ciało.

Wspięliśmy się na górę. Strych był słabo oświetlony promieniami słońca przez zakurzone okna. Rozpoczęliśmy segregację. Ja wyciągałam z skrzyń delikatne halki i pończochy z lat 20., on poprawiał ciężkie meble. Pot lał się po jego koszuli, przylegającej do torsu, odsłaniającej zarys mięśni.

– Patrz, co znalazłam! – zawołałam, trzymając starą broszkę w kształcie serca. – Wygląda na rodzinną pamiątkę.

– Daj zobaczyć – mruknął, pochylając się nade mną. Jego oddech owiał moją szyję, a ręka otarła się o moje udo. Zamarłam. Naprawdę byłam zdziwiona, jak bardzo to mnie podnieciło. Nasze oczy spotkały się, i w jego spojrzeniu błysnęło coś dzikiego.

Pracowaliśmy dalej, ale napięcie rosło. Gdy sięgałam po wysoką półkę, drabina zachwiała się. Wujek złapał mnie w pasie, przyciskając do siebie.

– Uważaj, kochanie – wyszeptał, nie puszczając od razu. Jego dłonie spoczęły na moich biodrach, a ja poczułam twardość jego ciała. Pierwszy raz tak blisko, tak intymnie. Serce waliło mi jak młot.

– Dziękuję, wujku – odparłam drżącym głosem, nie odrywając wzroku od jego ust.

– Benedykt. Mów mi po imieniu, Wiktorio. Jesteś już duża dziewczynka – powiedział, przesuwając kciukiem po moim policzku. Powietrze zgęstniało od niewypowiedzianych pragnień. Znaleźliśmy starą walizkę z fotografiami, na których dziadek pozował z babcią w erotycznych pozach – to tylko podsyciło atmosferę.

Siedzieliśmy na podłodze, przeglądając je. Moje nogi dotykały jego, sukienka podwinęła się, odsłaniając uda.

– One wyglądali na szczęśliwych – szepnęłam.

– Tak jak my moglibyśmy – odparł cicho, kładąc dłoń na moim kolanie. Nie cofnęłam się. Czułam wilgoć między nogami, pragnienie rosło z każdą sekundą. Dzień dopiero się zaczynał, a ja wiedziałam, że to dopiero początek.

Pracowaliśmy do wieczora, wymieniając spojrzenia i przypadkowe dotyki. Gdy schodziliśmy na kolację, jego ręka spoczęła na moim tyłku.

– Jutro kontynuujemy – obiecał, a ja kiwnęłam głową, cała rozpalona.

Narastające pożądanie wśród antycznych skarbów i pierwszy pocałunek na strychu

Drugiego dnia na strychu napięcie stało się nie do zniesienia. Obudziłam się z mokrymi majtkami, myśląc o wujku Benedykcie. Miał na sobie tylko spodnie robocze, bez koszuli, eksponując tors poorany bliznami z pracy w lesie. Ja założyłam cienką bluzkę na ramiączkach i szorty, które ledwo zakrywały pośladki.

– Gotowa na więcej, Wiktorio? – zapytał z uśmiechem, podając mi skrzynię.

– Tak, Benedykcie. Chcę zobaczyć wszystko – odparłam zalotnie, czując, jak moje sutki twardnieją pod materiałem.

Pracowaliśmy ramię w ramię. Gdy czyszcząłem lustro, wujek stanął za mną, jego krocze otarło się o moje tyłki.

Jesteś taka piękna w tym świetle – mruknął, kładąc ręce na moich biodrach. Odwróciłam się powoli, nasze twarze były blisko.

– A ty taki silny – wyszeptałam, dotykając jego klatki. Pierwszy raz pozwoliłam sobie na taki gest. Nasze usta się spotkały w gorącym pocałunku. Jego język wdarł się do moich ust, smakował kawą i pożądaniem. Jęknęłam, przyciskając się do niego.

– Wiktorio, to zakazane, ale nie mogę przestać – powiedział, ssąc moją dolną wargę.

– Nie przestawaj. Chcę cię – jęknęłam, czując jego erekcję przez spodnie.

Zsunął ramiączka mojej bluzki, odsłaniając piersi. Ssał sutki, gryząc delikatnie, co wysyłało fale rozkoszy do mych okolic intymnych. Klęknęłam, rozpinając jego spodnie. Jego penis był ogromny, żylasty, pulsujący. Pierwszy raz wzięłam w usta kutasa starszego mężczyzny. Ssałam łapczywie, patrząc w jego oczy.

– Boże, jesteś genialna – stęknął, trzymając mnie za włosy.

Podniecenie rosło. Zdjął moje szorty, palcami penetrował moją wilgotną cipkę.

– Jesteś taka mokra dla mnie – wyszeptał.

– Dla ciebie, wujku. Rżnij mnie palcami – błagałam. Orgazm przyszedł szybko, tryskałam sokami na podłogę strychu.

Leżeliśmy wśród antyków, on lizał moje soki z palców. Ale to nie koniec – wiedziałam, że wkrótce weźmie mnie całą.

– Jutro dokończymy – obiecał, całując mnie namiętnie. Całą noc śniłam o jego kutasie.

Kulminacja namiętności na starym łóżku ze strychu: wujek wypełnia bratanicę

Trzeciego dnia nie mogliśmy się powstrzymać. Weszliśmy na strych bladym świtem, zanim reszta rodziny wstała. Powietrze było gęste od zapachu pożądania. Wujek Benedykt rzucił mnie na stare łóżko z baldachimem, które znaleźliśmy dzień wcześniej.

– Dzisiaj jesteś moja, Wiktoria. Całkiem moja – warknął, zrywając ze mnie ubranie.

– Weź mnie, Benedykcie. Pieprz swoją bratanicę – jęknęłam, rozkładając nogi.

Całował całe moje ciało, od ust po cipkę. Jego język wirował wokół łechtaczki, doprowadzając mnie do szaleństwa. Wsunął dwa palce, ruchając mocno.

– Smakujesz jak miód – mruczał.

Lizu j mnie głębiej! – krzyknęłam, wijąc się.

Orgazm wstrząsnął mną, ale on nie przestał. Stanął na kolanach, kierując twardego kutasa do mojej szparki.

– Gotowa na wujka? – zapytał.

– Tak! Wypełnij mnie! – błagałam. Wsunął się powoli, rozciągając mnie. Pierwszy raz czułam się tak pełna, tak spełniona. Zaczęliśmy ruchać się rytmicznie, łóżko skrzypiało pod nami.

– Jesteś ciasna, idealna – stękał, wbijając się głęboko.

– Mocniej, wujku! Rżnij jak zwierzę! – wołałam. Przechodził w rough sex, klepiąc mnie po tyłku, ciągnąc za włosy. Zmienialiśmy pozycje: na pieska, na jeźdźca. Gdy byłam na górze, ujeżdżałam go dziko, piersi falowały.

– Dochodzę! – krzyknął.

– Wylej się we mnie! – rozkazałam. Gorąca sperma wypełniła moją cipkę, mieszając się z moimi sokami. Upadliśmy wyczerpani, tuląc się wśród antyków.

– To było najlepsze w moim życiu – wyszeptałam.

– I nie ostatnie, kochanie. Będziemy wracać tu często – obiecał, całując mnie.

Lato trwało, a my odkrywaliśmy siebie na nowo. Naprawdę byłam szczęśliwa, zakochana w tym tabu.

Oceń opowiadanie

5.0 (1 ocena)

Podobne opowiadania

Wszystkie opowiadania Losowe opowiadanie

Strona tylko dla doroslych

Ta strona zawiera tresci przeznaczone wylacznie dla osob pelnoletnich (18+).

Czy potwierdzasz, ze masz ukonczne 18 lat?

Nie