Zakazane pożądanie w warsztacie modelarskim: ciotka Weronika i siostrzeniec Filip
Pomoc w warsztacie i pierwsze iskry napięcia między ciotką a siostrzeńcem
Naprawdę byłam zaskoczona, kiedy Filip, mój 19-letni siostrzeniec, poprosił mnie o pomoc w swoim warsztacie modelarskim. Miał już prawie dwadzieścia lat, studiował informatykę, ale jego pasją były miniaturowe modele samolotów i okrętów. Ja, Weronika, 42-letnia rozwódka, zawsze lubiłam spędzać z nim czas – przypominał mi mojego zmarłego męża, który też majsterkował. Tego popołudnia, w jego garażu przerobionym na warsztat, powietrze gęstniało od zapachu farb akrylowych i rozpuszczalnika.
– Ciotko, dzięki, że przyszłaś! Ten kadłub Spitfire'a nie chce się skleić jak należy – powiedział Filip, wycierając dłonie w szmatkę. Stał tam w starym T-shircie, opinającym jego umięśnione ramiona – chłopak regularnie chodził na siłownię. Spojrzałam na niego i poczułam dziwny dreszcz. Byłam w luźnej bluzce i dżinsach, ale pod spodem nosiłam koronkowy biustonosz, który nagle wydał mi się zbyt prowokujący.
Usiadłam obok niego przy stole roboczym, pełnym pędzelków, kleju i drobnych części. Nasze kolana się otarły, a ja pierwszy raz poczułam to mrowienie w brzuchu. Pomagałam mu szlifować model, nasze palce się stykały. – Jesteś w tym mistrzem, Filipie. Pamiętam, jak jako dziecko budowałeś z Lego całe miasta – zaśmiałam się, próbując rozładować napięcie.
– A ty zawsze byłaś moją ulubioną ciotką. Inne gadają tylko o plotkach, a ty... rozumiesz faceci – odparł, patrząc mi prosto w oczy. Jego spojrzenie było inne niż zwykle, głębsze. Nachylił się, by pokazać mi szczegół na skrzydle modelu, i jego oddech musnął moją szyję. Poczułam, jak sutki mi stwardniały pod bluzką. Boże, co się ze mną dzieje? – pomyślałam, ale nie odsunęłam się.
Pracowaliśmy godzinę, rozmawiając o wszystkim: o jego studiach, moich nieudanych randkach, o tym, jak samotność gryzie. Filip opowiadał o swojej pierwszej dziewczynie, ale szybko zmienił temat. – Ciotko, jesteś taka... piękna. Mama mówi, że powinnam znaleźć kogoś – powiedział cicho. Zamarłam. Położyłam dłoń na jego udzie, niby przypadkiem. – Filip, jesteśmy rodziną... ale dziękuję.
Atmosfera gęstniała. W końcu wstał, by sięgnąć po farbę z półki, a ja podziwiałam jego pośladki w obcisłych spodniach. Pierwszy raz poczułam prawdziwe pożądanie do kogoś tak bliskiego. Pomogłam mu pomalować model, nasze ciała coraz bliżej. Kiedy klej skapnął na mój nadgarstek, Filip wziął moją rękę i oblizał palec, niby żartem. – Smakuje jak... ty – mrugnął. Serce mi waliło. Nie wiedziałam, co powiedzieć, ale moje ciało już wiedziało.
Wieczór zapadał, warsztat oświetlał tylko lampa biurkowa. Filip włączył cichą muzykę, rocka z lat 80. Tańczyliśmy niby żartem wokół stołu, jego ręce na moich biodrach. – Ciotko, nie mogę przestać myśleć o tobie – wyszeptał. Odwzajemniłam uścisk. To był moment, kiedy napięcie zaczęło narastać nie do opanowania. Pracowaliśmy dalej, ale każdy dotyk był elektryczny. W końcu, gdy model był prawie gotowy, usiadłam mu na kolanach, niby by lepiej zobaczyć. Poczułam jego twardnienie pod spodniami. – Filip... – jęknęłam cicho. On tylko przytulił mnie mocniej.
Tej nocy nie poszłam do domu od razu. Siedzieliśmy, pijąc piwo z puszki, rozmawiając o marzeniach. Opowiedziałam mu o moim rozwodzie, o tym, jak tęsknię za bliskością. On przyznał, że podglądał mnie kiedyś w stroju kąpielowym na rodzinnych wakacjach. Śmialiśmy się, ale pod spodem kipiało. Naprawdę byłam podekscytowana jak nigdy. Warsztat stał się naszym azylem, pełnym sekretów.
– Ciotko, dzięki, że przyszłaś! Ten kadłub Spitfire'a nie chce się skleić jak należy – powiedział Filip, wycierając dłonie w szmatkę. Stał tam w starym T-shircie, opinającym jego umięśnione ramiona – chłopak regularnie chodził na siłownię. Spojrzałam na niego i poczułam dziwny dreszcz. Byłam w luźnej bluzce i dżinsach, ale pod spodem nosiłam koronkowy biustonosz, który nagle wydał mi się zbyt prowokujący.
Usiadłam obok niego przy stole roboczym, pełnym pędzelków, kleju i drobnych części. Nasze kolana się otarły, a ja pierwszy raz poczułam to mrowienie w brzuchu. Pomagałam mu szlifować model, nasze palce się stykały. – Jesteś w tym mistrzem, Filipie. Pamiętam, jak jako dziecko budowałeś z Lego całe miasta – zaśmiałam się, próbując rozładować napięcie.
– A ty zawsze byłaś moją ulubioną ciotką. Inne gadają tylko o plotkach, a ty... rozumiesz faceci – odparł, patrząc mi prosto w oczy. Jego spojrzenie było inne niż zwykle, głębsze. Nachylił się, by pokazać mi szczegół na skrzydle modelu, i jego oddech musnął moją szyję. Poczułam, jak sutki mi stwardniały pod bluzką. Boże, co się ze mną dzieje? – pomyślałam, ale nie odsunęłam się.
Pracowaliśmy godzinę, rozmawiając o wszystkim: o jego studiach, moich nieudanych randkach, o tym, jak samotność gryzie. Filip opowiadał o swojej pierwszej dziewczynie, ale szybko zmienił temat. – Ciotko, jesteś taka... piękna. Mama mówi, że powinnam znaleźć kogoś – powiedział cicho. Zamarłam. Położyłam dłoń na jego udzie, niby przypadkiem. – Filip, jesteśmy rodziną... ale dziękuję.
Atmosfera gęstniała. W końcu wstał, by sięgnąć po farbę z półki, a ja podziwiałam jego pośladki w obcisłych spodniach. Pierwszy raz poczułam prawdziwe pożądanie do kogoś tak bliskiego. Pomogłam mu pomalować model, nasze ciała coraz bliżej. Kiedy klej skapnął na mój nadgarstek, Filip wziął moją rękę i oblizał palec, niby żartem. – Smakuje jak... ty – mrugnął. Serce mi waliło. Nie wiedziałam, co powiedzieć, ale moje ciało już wiedziało.
Wieczór zapadał, warsztat oświetlał tylko lampa biurkowa. Filip włączył cichą muzykę, rocka z lat 80. Tańczyliśmy niby żartem wokół stołu, jego ręce na moich biodrach. – Ciotko, nie mogę przestać myśleć o tobie – wyszeptał. Odwzajemniłam uścisk. To był moment, kiedy napięcie zaczęło narastać nie do opanowania. Pracowaliśmy dalej, ale każdy dotyk był elektryczny. W końcu, gdy model był prawie gotowy, usiadłam mu na kolanach, niby by lepiej zobaczyć. Poczułam jego twardnienie pod spodniami. – Filip... – jęknęłam cicho. On tylko przytulił mnie mocniej.
Tej nocy nie poszłam do domu od razu. Siedzieliśmy, pijąc piwo z puszki, rozmawiając o marzeniach. Opowiedziałam mu o moim rozwodzie, o tym, jak tęsknię za bliskością. On przyznał, że podglądał mnie kiedyś w stroju kąpielowym na rodzinnych wakacjach. Śmialiśmy się, ale pod spodem kipiało. Naprawdę byłam podekscytowana jak nigdy. Warsztat stał się naszym azylem, pełnym sekretów.
Narastające pożądanie i pierwsze intymne dotyki w warsztacie modelarskim
Następnego dnia wróciłam do warsztatu Filipa z bijącym sercem. Naprawdę nie mogłam się powstrzymać – poprzedni wieczór zostawił mnie mokrą od myśli o nim. Filip otworzył drzwi w samych szortach, pot spływał po jego torsie. – Ciotko! Myślałem, że nie przyjdziesz – powiedział z ulgą, przytulając mnie mocno. Poczułam jego miękkie ciało przyciskające się do moich piersi.
Warsztat pachniał świeżo pomalowanym modelem. Usiedliśmy przy stole, ale tym razem bez pracy. – Opowiedz mi więcej o sobie – poprosił, głaszcząc moją dłoń. Mówiłam o pragnieniach, o tym, jak pierwszy raz od lat poczułam się pożądana. On słuchał, a jego ręka powędrowała na moje udo. – Jesteś taka seksowna, ciotko. Nie mogę przestać o tobie fantazjować – przyznał.
– Filip, to grzech... ale ja też – wyszeptałam. Pocałował mnie delikatnie w policzek, potem w usta. To był nasz pierwszy pocałunek, pełen pasji. Języki splotły się, ręce błąkały. Zdjęłam bluzkę, odsłaniając koronkowy stanik. – Boże, jakie piękne – jęknął, ssąc moje sutki przez koronkę.
Klęknęłam przed nim, rozpinając szorty. Jego penis był twardy, gruby, pulsujący. – Ciotko, proszę... – błagał. Wzięłam go do ust, liżąc powoli, głęboko. Smakował słono, męsko. Filip jęczał, trzymając mnie za włosy. – Jesteś najlepsza... nigdy tak nie miałem.
Potem on zdjął mi spodnie, lizał moją cipkę przez majtki. Byłam mokra jak nigdy. – Smakujesz jak miód – mruczał. Wsunął palce, masując łechtaczkę. Orgazm przyszedł błyskawicznie, krzyknęłam jego imię.
Leżeliśmy na macie warsztatowej, otoczeni modelami. Pieściliśmy się godzinami, odkrywając ciała. Opowiadał o swoich fantazjach rodzinnych, ja o tym, jak wyobrażałam sobie jego młodość. – Kocham cię, ciotko – powiedział. Naprawdę wierzyłam, że to miłość.
W końcu wstał, by zamknąć drzwi na zasuwę. Warsztat stał się naszym prywatnym rajem. Całowaliśmy się, gryźliśmy szyje, aż napięcie stało się nie do zniesienia.
Warsztat pachniał świeżo pomalowanym modelem. Usiedliśmy przy stole, ale tym razem bez pracy. – Opowiedz mi więcej o sobie – poprosił, głaszcząc moją dłoń. Mówiłam o pragnieniach, o tym, jak pierwszy raz od lat poczułam się pożądana. On słuchał, a jego ręka powędrowała na moje udo. – Jesteś taka seksowna, ciotko. Nie mogę przestać o tobie fantazjować – przyznał.
– Filip, to grzech... ale ja też – wyszeptałam. Pocałował mnie delikatnie w policzek, potem w usta. To był nasz pierwszy pocałunek, pełen pasji. Języki splotły się, ręce błąkały. Zdjęłam bluzkę, odsłaniając koronkowy stanik. – Boże, jakie piękne – jęknął, ssąc moje sutki przez koronkę.
Klęknęłam przed nim, rozpinając szorty. Jego penis był twardy, gruby, pulsujący. – Ciotko, proszę... – błagał. Wzięłam go do ust, liżąc powoli, głęboko. Smakował słono, męsko. Filip jęczał, trzymając mnie za włosy. – Jesteś najlepsza... nigdy tak nie miałem.
Potem on zdjął mi spodnie, lizał moją cipkę przez majtki. Byłam mokra jak nigdy. – Smakujesz jak miód – mruczał. Wsunął palce, masując łechtaczkę. Orgazm przyszedł błyskawicznie, krzyknęłam jego imię.
Leżeliśmy na macie warsztatowej, otoczeni modelami. Pieściliśmy się godzinami, odkrywając ciała. Opowiadał o swoich fantazjach rodzinnych, ja o tym, jak wyobrażałam sobie jego młodość. – Kocham cię, ciotko – powiedział. Naprawdę wierzyłam, że to miłość.
W końcu wstał, by zamknąć drzwi na zasuwę. Warsztat stał się naszym prywatnym rajem. Całowaliśmy się, gryźliśmy szyje, aż napięcie stało się nie do zniesienia.
Kulminacja namiętności: pełny seks ciotki z siostrzeńcem wśród modeli w warsztacie
Trzeci dzień w warsztacie był apogeum. Filip czekał nagi, z wzwiedzonym penisem w dłoni. – Ciotko, weź mnie całego – powiedział ochrypłym głosem. Pierwszy raz naprawdę oddałam się siostrzeńcowi. Rozebrałam się powoli, tańcząc dla niego przy stole z modelami. Moje dojrzałe piersi falowały, cipka ociekała sokami.
– Jesteś boginią – jęknął, kładąc mnie na blacie. Rozchylił moje uda, wsuwając język głęboko. Liżąc, pieścił palcami tyłek. – Chcę cię w każdej dziurze – szepnął. Skinęłam głową, gotowa.
Wsunął się we mnie powoli, centymetr po centymetrze. Był ogromny, wypełniał mnie idealnie. – Kurwa, ciotko, jaka ciasna! – krzyknął, pompując rytmicznie. Trzymałam się stołu, modele się trzęsły. Orgazm za orgazmem, krzyczałam: – Mocniej, Filip!
Zmieniliśmy pozycję – na czworaka wśród farb. wszedł od tyłu, klepiąc pośladki. – Lubisz rough sex? – pytał. – Tak, ale z tobą zgadzam się na wszystko – dyszałam. Ssał moje palce u nóg, gryzł uda.
Potem usiadł na krześle, ja na nim, ujeżdżając dziko. Piersi podskakiwały, on ssał je zachłannie. – Kocham twój smak, ciotko – mruczał. Doszliśmy razem, jego sperma wypełniła mnie gorącem. To był najintensywniejszy orgazm w życiu.
Leżeliśmy wyczerpani, tuląc się. – To nie koniec – powiedział. – Będziemy tu wracać. Opowiedziałam mu o swoich fantazjach, on o planach. Warsztat stał się naszym sanktuarium. Naprawdę czułam się spełniona, bez wstydu. Wyszliśmy nad ranem, obiecując dyskrecję, ale z ogniem w sercach.
– Jesteś boginią – jęknął, kładąc mnie na blacie. Rozchylił moje uda, wsuwając język głęboko. Liżąc, pieścił palcami tyłek. – Chcę cię w każdej dziurze – szepnął. Skinęłam głową, gotowa.
Wsunął się we mnie powoli, centymetr po centymetrze. Był ogromny, wypełniał mnie idealnie. – Kurwa, ciotko, jaka ciasna! – krzyknął, pompując rytmicznie. Trzymałam się stołu, modele się trzęsły. Orgazm za orgazmem, krzyczałam: – Mocniej, Filip!
Zmieniliśmy pozycję – na czworaka wśród farb. wszedł od tyłu, klepiąc pośladki. – Lubisz rough sex? – pytał. – Tak, ale z tobą zgadzam się na wszystko – dyszałam. Ssał moje palce u nóg, gryzł uda.
Potem usiadł na krześle, ja na nim, ujeżdżając dziko. Piersi podskakiwały, on ssał je zachłannie. – Kocham twój smak, ciotko – mruczał. Doszliśmy razem, jego sperma wypełniła mnie gorącem. To był najintensywniejszy orgazm w życiu.
Leżeliśmy wyczerpani, tuląc się. – To nie koniec – powiedział. – Będziemy tu wracać. Opowiedziałam mu o swoich fantazjach, on o planach. Warsztat stał się naszym sanktuarium. Naprawdę czułam się spełniona, bez wstydu. Wyszliśmy nad ranem, obiecując dyskrecję, ale z ogniem w sercach.