Po godzinach na siłowni: namiętna sesja z moim wiernym klientem Borysem

Po godzinach na siłowni: namiętna sesja z moim wiernym klientem Borysem

Pierwszy trening z Borysem i rosnące napięcie między nami na siłowni

Byłam Kaliną, 28-letnią trenerką personalną z pasją do kształtowania ciał i umysłów. Pracowałam w nowoczesnej siłowni na obrzeżach miasta, gdzie pot lał się strumieniami, a mięśnie napięte do granic wytrzymałości wydobywały najgłębsze instynkty. Borys, mój nowy klient, 30-letni inżynier o atletycznej budowie, zapisał się na sesje indywidualne. Od pierwszego spojrzenia poczułam chemie, która iskrzyła jak prąd z wadliwego gniazdka.

– Kalino, pokaż mi, jak robić te przysiady poprawnie – powiedział Borys, jego głos niski i pewny, gdy staliśmy przy racku ze sztangą.

Uśmiechnęłam się, podchodząc bliżej. Naprawdę byłam pod wrażeniem jego determinacji. Położyłam dłonie na jego biodrach, korygując pozycję. Poczułam ciepło jego skóry przez cienką koszulkę, napięte mięśnie ud. Dotyk był elektryzujący. Serce zabiło mi szybciej.

– Tak, właśnie tak, Borys. Wypchnij biodra do przodu, napięte pośladki – instruowałam, a mój oddech muskał jego kark.

Trening trwał godzinę, pełen śmiechu i flirtu. Borys żartował o swoich 'miękkich' partiach, a ja odpowiadałam prowokująco:

– Nie martw się, po kilku sesjach twoje pośladki będą tak twarde, że nie dasz się oderwać.

Po sesji inni klienci wychodzili, a my zostaliśmy sami. Siłownia pustoszała, światła przygasły. Popatrzyłam na zegar – 22:00. Zawsze zamykałam ostatnia.

– Zostań chwilę, Borys. Pomogę ci z rozciąganiem. Masz spięte plecy – zaproponowałam, czując narastające napięcie w podbrzuszu.

Skinął głową, a ja zaprowadziłam go do sali z matami. Leżał na brzuchu, a ja usiadłam okrakiem na jego udach, masując plecy. Moje dłonie sunęły po jego skórze, olejek rozgrzewający czynił dotyk śliskim. Naprawdę pierwszy raz poczułam taką bliskość z klientem. Jego mięśnie drżały pod palcami, oddech przyspieszał.

– Jesteś niesamowita, Kalino. Masz ręce złote – mruknął, odwracając głowę.

– A ty masz ciało godne rzeźby – odparłam żartobliwie, ale mój głos drżał. Przesunęłam dłonie niżej, na lędźwie, blisko pośladków. Poczułam, jak twardnieje pod mną. To było nieuniknione.

Rozciągnęliśmy się razem, ciała splatające się w pozach jogi. Jego dłoń otarła się o moją pierś przypadkiem – czy na pewno? Spojrzenia spotkały się, pełne pożądania. Wstałam, wycierając pot z czoła.

– Chcesz kontynuować jutro? – zapytałam, choć wiedziałam, że to dopiero początek.

– Z tobą? Zawsze – odparł z uśmiechem, który obiecywał więcej.

Wróciłam do domu z mokrą bielizną i myślami o nim. Tej nocy śniłam o siłowni, pustej i naszej.

Rozciąganie przechodzi w intymny masaż i pierwsze wyznania na pustej siłowni

Następnego dnia Borys przyszedł wcześniej, oczy błyszczały oczekiwaniem. Byłam podekscytowana – naprawdę byłam gotowa na więcej. Trening był intensywny: martwe ciągi, podciąganie, plank. Pot spływał po naszych ciałach, koszulki przylgnęły do skóry jak druga skóra.

– Dobra robota, Borys! Twoje mięśnie rosną w oczach – pochwaliłam, klepiąc go po ramieniu. Dotyk palił.

– Dzięki tobie, Kalino. Jesteś najlepszą trenerką, jaką miałem – powiedział, patrząc mi w oczy.

Po godzinie zamknęłam siłownię. Zostaliśmy sami.

– Dziś rozciąganie z masażem głębokim – oznajmiłam, prowadząc go do mat.

Leżał na plecach, ja na jego biodrach. Masaż nóg: uda, łydki, aż do pachwin. Moje palce muskały wewnętrzną stronę ud, blisko wybrzuszenia w spodenkach. Jego męskość twardniała na moich oczach. Oddech stał się ciężki.

– Kalino... to tortura – jęknął cicho.

– Dobry masaż boli, ale przynosi ulgę – szepnęłam prowokująco, nachylając się. Piersi otarły się o jego klatkę.

Przeszedł na brzuch, masowałam pośladki. Mocno ugniatałam, czując jędrność. Naprawdę pierwszy raz pozwoliłam sobie na taki dotyk. Jego dłonie powędrowały na moje uda.

– Mogę? – zapytał chrapliwie.

– Tak... – wyszeptałam.

Splataliśmy się w pozycji 69 na macie, masując nawzajem. Jego palce na moich pośladkach, moje na jego kutasie przez materiał. Napięcie eksplodowało. Ściągnęliśmy koszulki. Moje cycki, pełne i sterczące, podskoczyły.

– Jesteś piękna – mruknął, ssąc sutek.

– Ssij mocniej, Borys – jęknęłam, rozpinając jego spodenki. Wyciągnęłam grubego, pulsującego kutasa. Pierwszy raz w życiu byłam tak mokra od samego dotyku.

Lizałam go powoli, od nasady po czubek, patrząc w oczy. On lizał moją cipkę przez legginsy, potem zdarł je.

– Smakujesz jak ambrozja – powiedział, wsuwając język głęboko.

Orgasmy nadchodziły falami, ale wstrzymaliśmy się. Chcieliśmy więcej.

Kulminacja namiętności: dziki seks na siłowni z Borysem w pełni rozpaleni

Nie mogliśmy dłużej czekać. Wstałam, ściągając resztę ubrań. Naga, z cipką ociekającą sokami, patrzyłam na nagiego Borysa. Jego kutas stał dumnie, gruby i żylasty, gotowy.

– Weź mnie, Borys. Tu i teraz – powiedziałam ochryple.

Pchnął mnie na matę, wchodząc jednym ruchem. Pełen, głęboki wniknięcie wypełniło mnie rozkoszą. Jęknęłam głośno, paznokcie wbiły się w jego plecy.

– Jesteś taka ciasna, Kalino! – warczał, pompując rytmicznie.

Rżnął mnie mocno, biodra uderzały o biodra. Przesunęliśmy się do ławki – ja na górze, ujeżdżając go dziko. Cycki podskakiwały, on ssał je zachłannie.

– Mocniej! Rozjeb mnie! – krzyczałam, naprawdę tracąc kontrolę po raz pierwszy.

Zmieniliśmy pozycje: od tyłu przy lustrze, patrząc na siebie. Widok naszego spółkowania palił zmysły. Jego jajka obijały się o moją łechtaczkę.

– Dojdę... – jęknął.

– W środku! Napełnij mnie! – błagałam.

Eksplodował gorącym nasieniem, a ja doszłam w konwulsjach, tryskając. Orgazm życia wstrząsnął mną.

Leżeliśmy dysząc, ciała splątane.

– To było niesamowite. Powtórzymy? – zapytał z uśmiechem.

– Co tydzień po godzinach – odparłam, całując go.

Od tamtej pory nasze sesje kończyły się ekstazą. Naprawdę byłam zakochana w tej grze.

Oceń opowiadanie

- (0 ocen)

Podobne opowiadania

Wszystkie opowiadania Losowe opowiadanie

Strona tylko dla doroslych

Ta strona zawiera tresci przeznaczone wylacznie dla osob pelnoletnich (18+).

Czy potwierdzasz, ze masz ukonczne 18 lat?

Nie