Remont ciała i duszy: dojrzała Elżbieta w ramionach czterech budowlańców

Remont ciała i duszy: dojrzała Elżbieta w ramionach czterech budowlańców

Przyjazd ekipy i pierwsze iskry pożądania w moim starym domu

Miałam 45 lat, kiedy zdecydowałam się na remont mojego starego domu na obrzeżach miasta. Wdowa od trzech lat, po śmierci męża czułam się samotna, a moje ciało, wciąż jędrne i kuszące, domagało się uwagi. Byłam naprawdę podniecona perspektywą zmian – nie tylko w murach, ale i w moim życiu. Zadzwoniłam po ekipę poleconą przez sąsiadkę, i oto oni przyjechali: czterech rosłych facetów w brudnych kombinezonach, opaleni słońcem, z tatuażami wystającymi spod rękawów.

Liderem był Kamil, 32-letni brunet o byczym karku i uśmiechu, który od razu sprawił, że poczułam mrowienie w podbrzuszu. Obok niego Sławomir, 35-latek z brodą i piercingiem w wardze, wyglądał jak wiking z siłowni. Dariusz, najmłodszy, 28-letni blondyn o niebieskich oczach i umięśnionych ramionach, niósł skrzynkę z narzędziami z taką łatwością, jakby to była zabawka. Na koniec Paweł, 30-latek z krótką brodą i tatuażami na całym torsie, który mrugnął do mnie, gdy wchodził do środka.

– Dzień dobry, pani Elżbieto – powiedział Kamil, ocierając pot z czoła. – Gdzie zaczynamy? Salon czy kuchnia?

– Kuchnia – odparłam, czując, jak ich spojrzenia ślizgają się po mojej figurze. Ubrana byłam w obcisłą sukienkę letnią, która podkreślała moje pełne piersi i zaokrąglone biodra. Pierwszy raz od lat poczułam się jak bogini pożądania.

Zaczęli kuć i wiercić, a ja krzątałam się po domu, podając im kawę. Sławomir złapał mnie za rękę, gdy podawałam mu kubek.

– Ma pani piękne dłonie, pani Elżbieto. Delikatne, a jednocześnie silne. Jak reszta pani – mrugnął.

– Dziękuję, chłopcy – zaśmiałam się nerwowo. – Nazywajcie mnie po prostu Elżbieta. Jesteście tacy... energiczni.

Dariusz podszedł bliżej, jego kombinezon rozpięty na piersi, odsłaniający spoconą klatkę.

– Energiczni? To mało powiedziane. Potrafimy naprawić wszystko, co popsute. Nawet... samotność.

Serce mi zabiło szybciej. Siedziałam w salonie, słuchając ich żartów i śmiechu, a w głowie rodziły się fantazje. Popołudnie mijało na flirtach. Paweł przyniósł mi butelkę wody i otarł się biodrem o moje.

– Gorąco tu, co? – szepnął. – Może pani powinna się ochłodzić.

– Może wy mnie ochłodzicie – odparłam żartobliwie, ale w oczach miałam błysk. Naprawdę byłam mokra między udami, czując ich męski zapach – potu, pyłu i testosteronu.

Wieczorem, gdy skończyli na dziś, zaprosili mnie na piwo w ogrodzie. Siedzieliśmy przy stole, ja w krótszej spódniczce, oni bez koszulek. Ich ciała lśniły w świetle zachodzącego słońca.

– Elżbieta, jesteś piękna kobietą – powiedział Kamil poważnie. – Nie powinnaś być sama.

– A wy? – zapytałam prowokująco. – Chcielibyście... zająć się mną?

Spojrzeli po sobie, a w powietrzu uniosło się napięcie. To był początek czegoś nieuniknionego. Dali mi buziaka na dobranoc, ale wiedziałam, że jutro wszystko wybuchnie.

Drugi dzień remontu: od flirtu do pierwszych dotyków i eksplozji namiętności

Drugiego dnia obudziłam się z bolesnym podnieceniem w kroczu. Wczorajszego wieczoru ich spojrzenia paliły mnie całą noc. Przygotowałam śniadanie – kanapki, owoce, kawę – i czekałam w cienkiej koszulce nocnej, pod którą nie miałam bielizny. Naprawdę chciałam ich.

Przyjechali punktualnie, znów w tych brudnych kombinezonach, które podkreślały ich męskość. Kamil od razu zauważył mój strój.

– Elżbieto, wyglądasz... apetycznie – powiedział, liżąc wargi. – Jak deser po śniadaniu.

– Jedzcie, chłopcy – zachęciłam, siadając przy stole tak, by widzieli dekolt. Sławomir położył dłoń na moim kolanie pod stołem.

– Jesteś pewna, że chcesz nas karmić? Bo my mamy wielki apetyt – mruknął.

Przeszliśmy do salonu. Pracowali, a ja patrzyłam, jak ich mięśnie napinają się przy każdym ruchu. Dariusz wspiął się na drabinę, jego spodnie zsunęły się, odsłaniając krawędź pośladków. Paweł złapał mnie w pasie, niby przypadkiem.

– Pomogę ci z tym – powiedział, przyciskając mnie do siebie. Poczułam jego twardego kutasa przez materiał.

– Chłopcy, przerwa – zawołał Kamil. Zgromadzili się wokół mnie. – Elżbieta, powiedz, czego pragniesz.

– Was... wszystkich – wyszeptałam drżącym głosem. Pierwszy raz powiedziałam to na głos.

Kamil pocałował mnie pierwszy, jego język wdarł się głęboko, ręce na piersiach. Sławomir zdjął mi koszulkę, ssąc sutki.

– Jesteś taka soczysta, dojrzala – jęknął.

Dariusz ukląkł, rozchylając moje uda. Jego język na łechtaczce sprawił, że krzyknęłam.

– Smakujesz jak miód, Elżbieto!

Paweł pieścił moje usta swoim kutasem, wyjętym z spodni – grubym, żylastym.

– Ssij, piękna – rozkazał łagodnie.

Oni byli delikatni, ale dominujący. Zgoda płynęła z każdego mojego jęku. Orgazm przyszedł falami, gdy Dariusz lizał, a inni głaskali. Potem położyli mnie na kanapie. Kamil wszedł pierwszy, powoli, wypełniając mnie po brzegi.

– Kurwa, jaka ciasna cipka – stęknął.

Zmieniali się, każdy po kilka pchnięć, budując napięcie. Sławomir brał mnie od tyłu, klepiąc pośladki.

– Lubisz ostro, co?

– Tak, rżnijcie mnie! – błagałam.

Paweł i Dariusz masturbowali się, patrząc. Czułam się jak królowa ich pożądania. Kończyliśmy spoceni, ale to nie był koniec – wiedziałam, że wieczorem będzie więcej.

Kulminacja w ogrodzie: pełny gangbang i satysfakcjonujące spełnienie fantazji

Trzeciego dnia nie mogłam wytrzymać. Po śniadaniu zaprowadziłam ich do ogrodu, za wysokim płotem, osłoniętym krzewami. Rozłożyłam koc, zdjęłam wszystko. Naprawdę byłam gotowa na pełen gangbang.

– Dziś weźmiecie mnie całą – powiedziałam, klękając. – Bez ograniczeń.

Kamil roześmiał się.

– Jesteś naszą boginią, Elżbieto.

Zaczęli od oralu. Ssali moje sutki, cipkę, a ja brałam ich kutasy do ust po kolei. Sławomira – najdłuższego, Dariusza – najgrubszego.

– Głęboko, suko – jęknął Paweł, trzymając mnie za włosy.

Połykałam ich nasienie, czując się uzależniona. Potem położyli mnie na plecach. Kamil w cipce, Dariusz w ustach, Sławomir i Paweł w dłoniach.

Pieprzymy cię jak dziwkę – warczał Kamil, wbijając się mocno.

Zmieniali pozycje: na pieska, z dwoma w cipce i dupie naraz – ostrożnie, z lubrykantem, bo pierwszy raz brałam analnie dwóch. Krzyczałam z rozkoszy.

– Więcej! – błagałam. – Wypełnijcie mnie!

Sławomir wszedł w dupę, Paweł w cipkę, podwójna penetracja sprawiła, że wybuchłam orgazmem. Ich jęki mieszały się z moimi.

– Konczymy w tobie – powiedział Kamil, i spuścili się we mnie, na mnie, wszędzie. Leżeliśmy wyczerpani, głaszcząc się.

– To był najlepszy remont – szepnął Dariusz.

– Wracajcie jutro – odparłam. Spełniłam fantazje, czując się odrodzona. Od tamtej pory spotykamy się regularnie, a mój dom... lśni.

Oceń opowiadanie

- (0 ocen)

Podobne opowiadania

Wszystkie opowiadania Losowe opowiadanie

Strona tylko dla doroslych

Ta strona zawiera tresci przeznaczone wylacznie dla osob pelnoletnich (18+).

Czy potwierdzasz, ze masz ukonczne 18 lat?

Nie