Trzech facetów w jeden dzień: od porannego pożądania po nocną ekstazę mojej rozpalonej cipki

Trzech facetów w jeden dzień: od porannego pożądania po nocną ekstazę mojej rozpalonej cipki

Poranne spotkanie z muskularnym sąsiadem i pierwsza fala niepohamowanego pożądania

Obudziłam się tego upalnego sobotniego poranka z palącym pragnieniem w kroczu. Miałam 28 lat, byłam singielką od miesięcy, a moje ciało domagało się uwagi. Siedziałam na łóżku w cienkiej koszulce nocnej, która ledwo zakrywała moje pełne piersi i wilgotną cipkę, gdy usłyszałam pukanie do drzwi. To był Kuba, mój sąsiad z naprzeciwka – wysoki, muskularny facet po trzydziestce, zawsze uśmiechnięty, z tatuażami na ramionach i tym spojrzeniem, które mówiło 'chcę cię zerżnąć'.

- Cześć, Anka – powiedział, wchodząc bez zaproszenia z paczką narzędzi. – Słyszałem, że masz problem z kranem. Pomogę.

Naprawdę byłam zaskoczona jego śmiałością, ale moje sutki stwardniały pod materiałem. Pokazałam mu kuchnię, a on zaczął majstrować przy zlewie, jego bicepsy napięte, pot spływający po szyi. Patrzyłam, jak jego dżinsy opinają jędrny tyłek, i poczułam, jak moja cipka pulsuje z podniecenia.

- Lubisz patrzeć? – mrugnął, odwracając się.

- A ty lubisz być obserwowany? – odparłam zadziornie, podchodząc bliżej.

Pierwszy raz poczułam taką śmiałość. Złapał mnie za biodra, przycisnął do blatu i pocałował namiętnie. Jego język wdarł się w moje usta, ręce powędrowały pod koszulkę, ściskając piersi. Jego palce znalazły sutki i uszczypnęły je mocno, aż jęknęłam.

- Jesteś taka mokra – wyszeptał, wsuwając dłoń między moje uda. Rzeczywiście, moja cipka była zalana sokami, gotowa na jego kutasa.

Zdjął spodnie, odsłaniając grubego, żylastego fiuta, który sterczał dumnie. Klęknęłam, wzięłam go do ust, ssąc łapczywie. Smakował słono, męsko. Ssałam go głęboko, aż sięgał gardła, a on jęczał, trzymając mnie za włosy.

- Dość, teraz twoja kolej – warknął, podnosząc mnie i kładąc na blacie.

Rozłożył moje nogi szeroko, lizał cipkę z taką pasją, że wybuchałam orgazmem po minucie. Jego język wirował wokół łechtaczki, palce penetrowały mnie mocno. Potem wstał i wbił się we mnie jednym pchnięciem. Jego kutas wypełnił mnie po brzegi, rżnął mocno, rytmicznie. Blat trzeszczał, ja krzyczałam:

- Mocniej, Kuba! Zerżnij mnie jak sukę!

Zmienił pozycję, wziął mnie od tyłu, klepiąc po tyłku. Czułam, jak jego jaja obijają mi się o cipkę. Orgazm nadchodził falami, aż w końcu spuścił się głęboko we mnie, gorącym strumieniem. Leżeliśmy dysząc, a ja wiedziałam, że to dopiero początek dnia.

Po tym spotkaniu wzięłam prysznic, czyszcząc spermę z ciała, ale moje pożądanie nie gasło. Ubrałam krótką sukienkę bez bielizny i wyszłam na miasto, gotowa na więcej. Kuba wyszedł, obiecując powtórkę, ale ja już myślałam o następnym. Naprawdę byłam nienasycona tego dnia.

Południowa pokusa z eleganckim nieznajomym w kawiarni i druga dawka rozkoszy w zaułku

Po porannym numerku z Kubą czułam się jak bogini seksu. Moja cipka wciąż tkwiła wilgotna, sukienka ocierała się o wrażliwą skórę. Weszłam do klimatycznej kawiarni na Starówce, szukając kawy i może przygody. Usiadł naprzeciwko Michał, przystojny biznesmen około 35 lat, w garniturze, z siwiejącymi skroniami i przenikliwymi niebieskimi oczami. Wyglądał na pewnego siebie, bogatego, z tym uśmiechem, który obiecuje rozkosz.

- Mogę postawić kawę? – zapytał, patrząc mi w dekolt.

- Tylko jeśli opowiesz, co masz pod spodniami – zażartowałam, a on się roześmiał.

Rozmawialiśmy, flirtując ostro. Opowiedział o nudnym życiu korporacyjnym, ja o swojej erotycznej odwadze dziś. Jego dłoń musnęła moje udo pod stołem, palce sunęły wyżej, dotykając mokrej cipki.

- Jesteś gotowa – szepnął. – Chodźmy.

Wyszliśmy do wąskiego zaułka za kawiarnią. Przycisnął mnie do ściany, podniósł sukienkę i wsunął dwa palce w moją szparkę. Mrużyłam oczy z rozkoszy, gryząc wargę.

- Ssij mnie – rozkazał cicho.

Klęknęłam na bruku, rozpięłam jego spodnie. Jego kutas był dłuższy niż Kuby, elegancki, z dużą główką. Ssałam go powoli, liżąc jaja, patrząc w górę. On trzymał mnie za głowę, rżnąc usta delikatnie.

- Wstawaj, suko – powiedział, obracając mnie twarzą do muru.

Wbił się w cipkę od tyłu, głęboko, rytmicznie. Jego ręce ściskały moje cycki przez sukienkę, szczypiąc sutki. Zaułek śmierdział śmieciami, ale to dodawało pikanterii. Pierwszy raz poczułam się jak dziwka uliczna, i kochałam to.

- Głośniej, krzycz! – warczał, przyspieszając.

- Tak, rżnij mnie mocniej, Michał! – jęczałam, dochodząc potężnie.

Spuścił się na moje pośladki, rozsmarowując spermę. Wytarliśmy się chusteczkami, wymieniliśmy numery. Wróciłam do domu na chwilę, by się ogarnąć, ale wieczór kusił. Moje ciało drżało z oczekiwania na trzeciego. Naprawdę byłam uzależniona od tego dnia pełnego kutasów.

Nocna ekstaza z dzikim barmanem i kulminacja trzech orgazmów w jednym burzliwym wieczorze

Wieczorem, wciąż rozpalona po dwóch spotkaniach, moja cipka bolała przyjemnie od rżnięcia. Ubrałam obcisłą mini i obcasami poszłam do baru niedaleko. Za ladą stał Tomek, 25-letni barman z burzą ciemnych włosów, piercingiem w wardze i ciałem atlety. Uśmiechnął się, mieszając drinka, jego oczy pożerały mnie.

- Co podać piękności? – zapytał.

- Coś mocnego, jak ty – odparłam, siadając na wysokim stołku.

Po godzinie zamknął lokal wcześniej, tylko my dwoje. Wziął mnie na bar, rozłożył nogi.

- Jesteś mokra jak po deszczu – powiedział, liżąc moją cipkę przez majtki.

Zdjął je, zanurzył język głęboko, ssąc łechtaczkę. Drżałam, wspominając Kubę i Michała. Pierwszy raz poczułam, że to szczyt – trzeci kutas tego dnia.

- Chcę cię w dupie – wyszeptałam śmiało.

- Z lubością – odparł, smarując śliną mój tyłek.

Wsunął kutasa powoli w odbyt, ja jęknęłam z mieszanką bólu i rozkoszy. Rżnął analnie mocno, palce w cipce. Przechyliliśmy się na podłogę, on na górze, wbijając się rytmicznie.

- Jesteś ciasna, kurwa! – stękał.

- Pieprz mnie jak zwierzę! – krzyczałam, dochodząc analnie po raz pierwszy.

Zmienił dziurę, rżnął cipkę, potem znów tyłek. Spuścił się w usta, a ja połknęłam wszystko. Leżeliśmy, dysząc. Opowiedziałam mu o dniu, roześmiał się:

- Jesteś nimfomanką. Chodź jutro po więcej.

Wróciłam do domu o świcie, ciało obolałe, ale zaspokojone. Trzech facetów w jeden dzień – Kuba, Michał, Tomek – każdy inny, każdy dał mi ekstazę. Naprawdę byłam wypełniona wspomnieniami i spermą, gotowa na kolejne przygody.

Oceń opowiadanie

- (0 ocen)

Podobne opowiadania

Wszystkie opowiadania Losowe opowiadanie

Strona tylko dla doroslych

Ta strona zawiera tresci przeznaczone wylacznie dla osob pelnoletnich (18+).

Czy potwierdzasz, ze masz ukonczne 18 lat?

Nie