Zatrudniłem 18-letnią sekretarkę do małej firmy: wahanie, które stało się najgorętszą decyzją

Zatrudniłem 18-letnią sekretarkę do małej firmy: wahanie, które stało się najgorętszą decyzją

Wahanie przed rekrutacją i pierwsze spotkanie z 18-letnią kandydatką na sekretarkę

Prowadziłem sześcioosobową firmę zajmującą się doradztwem finansowym. Sześciu facetów, zero kobiet – chaos w biurze był nie do zniesienia. Dokumenty walające się po stołach, telefony nieodebrane, a ja tonąłem w papierach. Długo się wahałem, czy warto zatrudnić sekretarkę. Koszty, odpowiedzialność, a poza tym – młoda dziewczyna prosto po szkole średniej? Ale w końcu ogłosiłem nabór. 'Niech będzie 18-letnia absolwentka liceum, pełna energii' – pomyślałem.

Pierwsza kandydatka przyszła w poniedziałek. Nazywała się Klaudia, miała dokładnie osiemnaście lat, świeżo po maturze. Weszła do mojego gabinetu w obcisłej białej bluzce i czarnej spódniczce do kolan, która podkreślała jej smukłe nogi. Włosy blond, opadające falami na ramiona, duże niebieskie oczy i uśmiech, który od razu mnie rozbroił. Naprawdę byłem pod wrażeniem – wyglądała jak z katalogu modelek, ale z nutką niewinności.

– Dzień dobry, panie Marcinie. Jestem Klaudia Nowak, dziękuję za zaproszenie na rozmowę – powiedziała melodyjnym głosem, siadając naprzeciwko mnie.

– Siadaj, Klaudio. Powiedz mi, dlaczego chcesz pracować u nas? Jesteśmy małą firmą, sporo roboty – zapytałem, starając się skupić na jej CV.

– Lubię wyzwania. Skończyłam liceum z dobrymi ocenami, kurs księgowości i sekretariatu. Chcę się uczyć od kogoś doświadczonego, jak pan – odparła, patrząc mi prosto w oczy. Jej spojrzenie było intensywne, jakby przebijało na wylot.

Rozmawialiśmy godzinę. Opowiadała o sobie: rodzice w małym miasteczku, marzenia o wielkim mieście, pierwsze mieszkanie sama. Była inteligentna, dowcipna, a jej śmiech brzmiał jak muzyka. Pierwszy raz poczułem ukłucie podniecenia – nie z powodu słów, ale tej aury młodej kobiecości. Wahanie minęło. Zatrudniłem ją od ręki.

Pierwszy tydzień był jak tortura. Klaudia organizowała biuro z precyzją chirurga. Chłopaki z firmy gapili się na nią ukradkiem – Marek, księgowy, prawie rozbił kubek kawy. Ja? Czułem, jak napięcie rośnie. Rano przynosiła kawę do gabinetu, nachylając się lekko, by postawić filiżankę. Jej perfumy – słodkie, kwiatowe – unosiły się w powietrzu.

– Panie Marcinie, czy kawa jest dobra? – pytała z figlarnym uśmiechem.

– Idealna, Klaudio. Jak ty – odpowiadałem żartobliwie, ale w środku serce biło mi szybciej.

W piątek poprosiłem ją o pomoc z raportem. Siedzieliśmy blisko przy biurku, jej ramię musnęło moje. Poczułem ciepło jej ciała, zapach skóry. Naprawdę byłem zaskoczony, jak szybko ta młoda dziewczyna stała się centrum moich myśli. Biuro pustoszało, a my kończyliśmy pracę. Napięcie wisiało w powietrzu jak przed burzą. Nie wiedziałem jeszcze, co przyniesie następny tydzień, ale wiedziałem jedno: warto było ją zatrudnić.

Budowanie napięcia w biurze: flirt z młodą sekretarką i pierwsze intymne chwile sam na sam

Drugi tydzień z Klaudią w firmie był jak gra w kotka i myszkę. Chłopaki żartowali, że biuro stało się 'rajem dla oczu', ale ja czułem coś głębszego. Każdego ranka czekałem na jej wejście – te biodra kołyszące się lekko, bluzka opinająca pełne piersi. Była profesjonalna, ale flirtowała subtelnie: mrugnięcia, dotyk dłoni przy przekazywaniu dokumentów.

Pewnego popołudnia, gdy firma opustoszała, poprosiłem ją o pomoc w archiwum. Małe pomieszczenie na zapleczu, pełne segregatorów. Staliśmy blisko, sięgając po te same teczki.

– Ups, przepraszam, panie Marcinie – szepnęła, gdy jej pierś otarła się o moje ramię. Prąd przeszedł mi przez ciało.

– Nic się nie stało, Klaudio. Chyba że... chcesz, żebym ci pomógł? – odparłem ochrypłym głosem, patrząc w jej oczy.

– Może pan by... złapał mnie mocniej? – zapytała prowokująco, gryząc wargę.

Nie wytrzymałem. Przyciągnąłem ją do siebie, nasze usta się spotkały w pierwszym namiętnym pocałunku. Jej wargi były miękkie, wilgotne, smakowała truskawkami od gumy do żucia. Jęknęła cicho, oplatając mnie ramionami. Moje dłonie powędrowały po jej plecach, zsunęły się na pośladki, ściskając je mocno. Czułem, jak jej sutki twardnieją pod bluzką.

Boże, jak długo na to czekałam – wysapała, gdy oderwaliśmy się na moment.

– Ja też, mała. Jesteś niesamowita – mruknąłem, całując jej szyję.

Ale przerwał nam telefon z recepcji. Wróciliśmy do pracy, ale napięcie eksplodowało. Kolejne dni to ukradkowe spojrzenia, wiadomości pod stołem: 'Myślę o tobie'. W środę zamknąłem się z nią w gabinecie na 'spotkanie'. Siedzieliśmy na kanapie, jej spódniczka podciągnięta, nogi na moich kolanach.

– Dotknij mnie, proszę – błagała, biorąc moją dłoń i kładąc na udzie.

Powoli sunąłem palcami w górę, pod materiał. Była mokra, gorąca. Pierwszy raz poczułem jej wilgoć przez majtki, masując łechtaczkę okrężnymi ruchami. Jęczała cicho, wijąc się.

– Tak... głębiej... – szeptała.

Wsuwając palec do środka, całowałem ją głęboko. Orgazm przyszedł szybko – zadrżała, gryząc moją wargę. Ja byłem na granicy, ale czekałem. Naprawdę byłem zafascynowany tą młodą boginią seksu w moim biurze. Wiedziałem, że to dopiero początek.

Kulminacja w gabinecie szefa: namiętny seks z sekretarką i satysfakcjonujące zakończenie

Piątek wieczorem – firma pusta, tylko my dwoje. Zaprosiłem Klaudię do gabinetu pod pretekstem nadgodzin. Zamknąłem drzwi na klucz, zasłoniłem rolety. Stała przy biurku w czerwonej sukience, kupionej specjalnie – obcisłej, z dekoltem ukazującym bruzdy piersi.

– Dziś nie będzie pracy, mała. Dziś cię wezmę – powiedziałem twardym głosem, podchodząc blisko.

– Tak, szefie. Weź mnie mocno, proszę – odparła, klękając przed mną.

Rozpięła mój rozporek, wyjęła mojego twardego kutasa, patrząc z pożądaniem. Jej usta objęły go powoli, ssąc czubek, liżąc żyły. Pierwszy raz poczułem jej gardło – brała głęboko, dławiąc się lekko, ale nie przerywając. Jęczałem, trzymając ją za włosy.

– Jesteś mistrzynią, Klaudio... – wysapałem.

Wstała, zrzuciła sukienkę. Pod spodem czarna koronkowa bielizna, stringi i pończochy. Położyłem ją na biurku, rozłożyłem nogi. Liżąc jej cipkę, smakowałem słodycz soków. Jęczała głośno:

– Lżej... nie, mocniej! Pieprz mnie palcami!

Wsuwając dwa palce, masowałem punkt G. Doszła ponownie, tryskając lekko. Nie czekałem – wszedłem w nią jednym pchnięciem. Była ciasna, mokra, idealna. Pchałem mocno, rytmicznie, biurko trzeszczało.

– Tak! Głębiej, szefie! Jesteś ogromny! – krzyczała.

Zmieniłem pozycję – na pieska, klepiąc pośladki. Jej tyłek falował przy każdym uderzeniu. Czułem, jak spina się wokół mnie. Naprawdę byłem w siódmym niebie – ta 18-latka dawała mi rozkosz, o jakiej marzyłem.

– Kończ we mnie! – błagała.

Wycofałem się, kładąc ją na plecach. Wbijałem się głęboko, ssąc sutki. Orgazm nadszedł falą – wypełniłem ją gorącym nasieniem, a ona drżała w kulminacji. Leżeliśmy dysząc, całując się leniwie.

– Warto było cię zatrudnić. Jesteś najlepszą sekretarką na świecie – szepnąłem.

– A ty najlepszym szefem. To dopiero początek – odparła z uśmiechem.

Od tamtej pory nasze biuro tętni namiętnością. Wiem teraz na pewno: warto było.

Oceń opowiadanie

4.0 (1 ocena)

Podobne opowiadania

Wszystkie opowiadania Losowe opowiadanie

Strona tylko dla doroslych

Ta strona zawiera tresci przeznaczone wylacznie dla osob pelnoletnich (18+).

Czy potwierdzasz, ze masz ukonczne 18 lat?

Nie