Samotna matka i młody ogrodnik: płomienna namiętność w cieniu magnolii

Samotna matka i młody ogrodnik: płomienna namiętność w cieniu magnolii

Pierwsze spojrzenie: przybycie młodego ogrodnika do mojej posiadłości

Byłam Lidia, czterdziestodwuletnią wdową mieszkającą w starej, otoczonej rozległym ogrodem posiadłości na obrzeżach miasta. Mój mąż odszedł dwa lata temu, zostawiając mnie z dorosłym synem, który wyjechał na studia, i pustką w sercu. Ogród, kiedyś dumą domu, zarósł chwastami – zaniedbany jak moje własne pragnienia. Postanowiłam zatrudnić ogrodnika po ogłoszeniu w lokalnej gazecie.

Tego słonecznego majowego poranka usłyszałam warkot silnika. Wyszedł z furgonetki Borys, dwudziestodwulatek o atletycznej budowie, opalony od pracy na słońcu, z burzą ciemnych włosów i uśmiechem, który sprawił, że poczułam mrowienie w brzuchu. Naprawdę byłam zaskoczona – taki młody, a już tak pewny siebie.

– Dzień dobry, pani Lidio. Jestem Borys, przyjechałem w sprawie ogrodu – powiedział, wyciągając silną dłoń. Jego głos był głęboki, ciepły, jak letni wiatr.

– Witaj, Borysie. Cieszę się, że przyszedłeś tak szybko. Ogród to katastrofa, prawda? – odparłam, starając się brzmieć rzeczowo, choć moje oczy mimowolnie powędrowały po jego ramionach napiętych pod koszulką.

Pokazałam mu teren: zaniedbane rabaty róż, splątane winorośle i zdziczały trawnik. Stał blisko, pachnąc ziemią i potem – zapach, który pierwszy raz od lat wzbudził we mnie pierwotną żądzę. Opowiadał o planach: przytnie krzewy, zasadzi nowe magnolie, zainstaluje system nawadniania. Słuchałam, ale myślałam o tym, jak jego ręce musiałyby wyglądać na mojej skórze.

Pracował od rana do wieczora. Obserwowałam go z tarasu, popijając kawę. Widziałam, jak zdejmuje koszulkę, odsłaniając umięśniony tors lśniący od potu. Pierwszy raz poczułam, jak wilgotnieje między udami, patrząc na młodego mężczyznę. Wieczorem zaprosiłam go na lemoniadę.

– Pracujesz ciężko, Borysie. Musisz być spragniony – powiedziałam, podając szklankę.

– Dziękuję, pani. Ale to przyjemna praca, zwłaszcza w takim miejscu. Ma pani piękny dom... i ogród ma potencjał – odparł, patrząc mi prosto w oczy. Jego spojrzenie było intensywne, jakby widział we mnie nie tylko klientkę.

Rozmawialiśmy o wszystkim: o jego pasji do roślin, o moim samotnym życiu. Opowiedział, że jest sam, po rozstaniu z dziewczyną, która nie rozumiała jego trybu życia. Ja wyznałam, jak tęsknię za bliskością. Słońce zachodziło, a napięcie między nami rosło. Dotknęłam jego ramienia, niby przypadkiem.

– Masz takie silne ręce. Na pewno poradzisz sobie z tym ogrodem – szepnęłam.

Uśmiechnął się figlarnie: – Z wieloma rzeczami sobie radzę, pani Lidio.

Tej nocy nie mogłam zasnąć. Naprawdę byłam podniecona po raz pierwszy od lat. Myślałam o nim, dotykając siebie pod kołdrą, wyobrażając jego usta na moich piersiach. Ogród miał być odnowiony, ale to moje ciało domagało się uwagi. Następnego dnia wrócił wcześniej, z nowymi sadzonkami. Znalazłam pretekst, by wyjść w cienkiej letniej sukience, bez bielizny. Wiatr muskał moją skórę, a jego spojrzenie paliło.

Pracował przy magnoliach, klęcząc na ziemi. Podeszłam bliżej.

– Jak idzie, Borysie? – zapytałam, czując, jak serce bije mi szybciej.

– Świetnie. Te magnolie rozkwitną pięknie, jak pani – mrugnął.

Poczułam dreszcz podniecenia. Flirtowaliśmy coraz odważniej. Dotknął mojej dłoni, pomagając przenieść doniczkę. Jego palce były ciepłe, szorstkie. Przeszył mnie strumień gorąca. Wiedziałam, że to dopiero początek. Ogród budził się do życia, a ja do namiętności.

Rosnące napięcie: flirt i pierwsze dotyki pod osłoną ogrodu

Dni mijały, a Borys stał się stałym elementem mojej posiadłości. Ogród zmieniał się w raj: rabaty kwitły, trawnik zieleniał, a magnolie puszczały pąki. Ja kwitłam razem z nimi. Naprawdę byłam uzależniona od widoku jego ciała w ruchu – pochylonego nad ziemią, z napiętymi mięśniami pleców. Codziennie wychodziłam, niby sprawdzić postępy, w coraz bardziej prowokujących strojach: obcisłe szorty, dekoltowane bluzki.

Pewnego popołudnia znalazłam go przy fontannie, czyszczącego rzeźbę nimfy. Woda ściekała po jego torsie, podkreślając każdy mięsień. Podeszłam cicho.

– Wyglądasz jak grecki bóg, Borysie – powiedziałam żartobliwie, ale głos mi drżał.

Odwrócił się, ociekając wodą: – A pani jak nimfa tego ogrodu. Chce pani pomóc?

Podał mi gąbkę. Nasze dłonie się zetknęły, dłużej niż trzeba. Pierwszy raz poczułam iskrę, która przeszła przez całe ciało. Pracowaliśmy razem, śmiejąc się, chlapiąc wodą. Moja bluzka zmokła, przylegając do piersi, sutki stwardniały widocznie.

– Przepraszam, Lidio... pani jest cała mokra – wyszeptał, patrząc na mój dekolt.

– To twoja wina – odparłam prowokująco, kładąc dłoń na jego mokrym ramieniu. Skóra była gorąca, śliska.

Przyciągnął mnie bliżej. – Mogę pomóc to wysuszyć? – zapytał ochrypłym głosem.

Jego usta znalazły moje. Pocałunek był gwałtowny, głodny. Jęknęłam, wtulając się w niego. Ręce Borysa powędrowały po moich plecach, ściskając pośladki. Naprawdę byłam mokra, nie od wody, ale od pożądania. Odsunęliśmy się, dysząc.

– Nie chcę cię urazić, Lidio. Jesteś moją klientką... – zaczął.

– Nie urazisz. Chcę tego. Chcę ciebie – przerwałam, całując go znów.

Przenieśliśmy się za krzewy rododendronów, osłonięte od wzroku. Klęknął przede mną, podciągając moją spódnicę. Jego usta musnęły udo, potem wyżej. Drżałam z rozkoszy, gdy język Borysa znalazł moją łechtaczkę. Lizał powoli, wprawnie, wodząc palcami po wejściu. Jęczałam cicho:

– O Boże, Borysie... tak... głębiej...

Wsunął dwa palce, masując punkt G. Orgazm przyszedł szybko, fala po fali. Pierwszy raz od lat eksplodowałam tak mocno. Potem stanęłam na kolanach, rozpłaszczając jego spodnie. Jego członek był gruby, twardy, pulsujący. Ssałam go łapczywie, czując smak słonej skóry. Borys jęczał, trzymając mnie za włosy.

– Lidio... jesteś niesamowita...

Nie pozwoliłam mu dojść. Wstałam, ocierając się o niego.

– Jeszcze nie. Chcę cię poczuć w sobie – szepnęłam.

Ale przerwał nam szum samochodów – syn wracał na weekend. Rozstaliśmy się z obietnicą kontynuacji. Tej nocy masturbowałam się, wspominając jego smak. Napięcie rosło, ogród stał się naszym tajemnym azylem.

Kulminacja pod magnoliami: pełna namiętność samotnej matki z ogrodnikiem

Syn wyjechał po tygodniu, zostawiając mnie znów samą z moimi fantazjami. Ogród był niemal gotowy – magnolie rozkwitały wielkimi, białymi kwiatami, ich zapach unosił się w powietrzu. Napisałam do Borysa SMS: „Przyjedź wieczorem. Ogród czeka. Ja też”. Przyjechał o zmierzchu, z butelką wina.

Spotkaliśmy się pod magnoliami. Założyłam czarną koronkową bieliznę pod szlafrokiem – pierwszy raz od lat czułam się seksowna, pożądana.

– Lidio, jesteś piękna – powiedział, przytulając mnie mocno.

– Borysie, chcę wszystkiego. Teraz – odparłam, zdejmując szlafrok.

Upadliśmy na miękką trawę usłaną płatkami. Całował moje ciało: szyję, piersi, brzuch. Zsunął majtki, wchodząc językiem głęboko. Jęczałam głośno, nie hamując się. Potem położyłam się na nim, ocierając się o jego twardość.

– Weź mnie, proszę – błagałam.

Wszedł w mnie powoli, wypełniając całkowicie. Naprawdę byłam w ekstazie – jego ruchy były rytmiczne, głębokie. Kochałam się z nim namiętnie, paznokciami drapiąc plecy.

– Jesteś taka ciasna, Lidio... taka mokra dla mnie – dyszał.

– Mocniej, Borysie! Pieprz mnie mocno! – krzyczałam.

Zmienił pozycję, biorąc mnie od tyłu. Jego ręce ściskały biodra, członek uderzał w punkt G. Orgazm nadszedł falami, ściskając go we mnie. Doszedł chwilę później, wypełniając mnie gorącym nasieniem. Leżeliśmy dysząc, pachnąc seksem i magnoliami.

– To było niesamowite. Chcę więcej – szepnął.

– Będziemy kontynuować. Ogród jest nasz – odparłam.

Od tamtej pory spotykamy się regularnie. Pierwszy raz poczułam się młoda, żywa. Syn nic nie podejrzewa, a ogród kwitnie jak nigdy. Nasza historia to nie tylko seks – rozmawiamy, dzielimy się marzeniami. Borys stał się moim kochankiem, powiernikiem. W cieniu magnolii odnalazłam satysfakcjonującą namiętność, która wypełniła pustkę w moim życiu.

Oceń opowiadanie

- (0 ocen)

Podobne opowiadania

Wszystkie opowiadania Losowe opowiadanie

Strona tylko dla doroslych

Ta strona zawiera tresci przeznaczone wylacznie dla osob pelnoletnich (18+).

Czy potwierdzasz, ze masz ukonczne 18 lat?

Nie